- O wa! - odpowiedział Zbyszko - wszyscy się tu opata boją! A ja, niech mi tak święty Jerzy pomaga, jako ci mówię prawdę, że nie bojałbym się ni opata, ni Zycha, ni zgorzelickich osaczników, ni ciebie, jeno bym cię brał... Na to Jagienka zatrzymała się na miejscu i podniósłszy oczy na Zbyszka spytała jakimś dziwnym, miękkim i przewlekłym głosem:
- Brałbyś?...
Przyzwyczaiłem się do życia pod Stryjem, to potrafię żyć i pod Ojcem.