Odosobnienie jest skończonością i ograniczeniem. Obcowanie jest wolnością i nieskończonością. Człowiek w sobie jest człowiekiem w zwykłym tego słowa znaczeniu. Człowiek w obcowaniu z człowiekiem, jedność Ja i Ty – jest Bogiem.
Materializm jest dla mnie podstawą gmachu istoty i wiedzy ludzkiej; lecz nie jest dla mnie tym, czym jest dla fizjologa, przyrodnika w węższym sensie tego słowa, np. dla Moleschotta, i czym być musi z ich stanowiska i dla ich zawodu, mianowicie samym gmachem. Oglądając się wstecz zgadzam się całkowicie z materialistami, lecz nie zgadzam się z nimi idąc naprzód.
Jeżeli mam pisać i to mam pisać dobrze i gruntownie, to muszę wątpić, że inni wiedzą to, co ja wiem, a przynajmniej wiedzą to tak, jak ja wiem. Tylko dlatego dzielę się tą wiedzą. Ale zarazem zakładam, że oni to wiedzieć powinni, i że mogą to wiedzieć.
Im bardziej spoufalamy się z dobrymi książkami, tym mniejszy staje się krąg ludzi, których towarzystwo nas satysfakcjonuje.
Dobro to nic innego, jak tylko to, co odpowiada egoizmowi wszystkich ludzi.
Człowiek, który wyszedł pierwotnie z łona przyrody, był też tylko jednym ze zwierząt stworzonych przez przyrodę, a nie człowiekiem. Człowiek jest produktem człowieka, kultury, historii.
Człowiek jest tym, co zje.
Kto nie wstydzi się twierdzić, że świat zmysłowy, cielesny powstał z myśli i woli jakiegoś ducha, kto nie wstydzi się twierdzić, że nie dlatego myślimy o rzeczach, że istnieją, lecz rzeczy istnieją dlatego, że o nich myślimy, ten niechaj się także nie wstydzi uznać, że rzeczy powstały dzięki słowu, niech się teraz nie wstydzi twierdzić, że nie dlatego istnieją słowa, że istnieją rzeczy, lecz rzeczy istnieją dlatego, że istnieją słowa.
„Czyż zatem między bytem i myśleniem jest wieczna przepaść i sprzeczność?” (cyt. z Hegla) W głowie zapewne tak; ale w rzeczywistości jest ona dawno przezwyciężona – co prawda, tylko w sposób odpowiadający rzeczywistości, a nie twoim szkolnym pojęciom – przezwyciężona po prostu przez pięć zmysłów.
Celem moim było sprawić, abyście wy moi słuchacze z przyjaciół boga, stali się przyjaciółmi człowieka, z ludzi wierzących – ludźmi myślącymi, z ludzi modlących się – ludźmi działającymi, z kandydatów do tamtego świata – badaczami tego świata, z chrześcijan, którzy wedle swego wyznania są „na pół zwierzętami, na pół aniołami” – ludźmi, pełnymi ludźmi.
Bezgraniczna jest dowolność w używaniu słów. Ale żadne słowa nie są używane tak dowolnie, żadne nie są brane w tak sprzecznych ze sobą znaczeniach, jak słowo „Bóg” i „Religia”.
To, co ma samowiedzę, istnieje i jest, i zwie się duszą. Pewni jesteśmy istnienia naszej duszy wcześniej, nim jesteśmy pewni istnienia własnego ciała. Oczywiście, świadomość jest pierwsza, ale tylko pierwsza dla mnie, nie sama w sobie. W rozumieniu odpowiadającym mojej świadomości ISTNIEJE, BO JESTEM ŚWIADOMY, ale w rozumieniu odpowiadającym mojemu ciału JESTEM ŚWIADOMY, PONIEWAŻ ISTNIEJE. Kto z tych dwojga ma racje? Ciało, to znaczy natura, czy tez świadomość, to znaczy Ja? Naturalnie, że Ja; bo jakżebym JA mógł SOBIE SAMEMU odmówić słuszności? Ale czy, ja mogę naprawdę oddzielić świadomość od własnego ciała, czy mogę myśleć sam i tylko sam?
Ale oczywiście, co dla człowieka jest a posteriori, to dla filozofa jest a priori; skoro już bowiem człowiek zgromadził doświadczenia i ujął je w pojęcia ogólne, to filozof oczywiście może sobie wydawać sądy syntetyczne a priori. Co tedy dla wcześniejszej epoki jest sprawą doświadczenia, dla późniejszej jest sprawą rozumu...