Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty satyryków

Zobacz listę satyryków

Satyrycy wg. narodowości

Sąsiadka z piętra, niejaka Marysia, próbowała mnie przekonać, że w skrzynce radiowej siedzą małe ludziki i mówią oraz grają na instrumentach. Twierdziła, że wystarczy rozgrzebać palcem tkaninę umieszczoną z przodu odbiornika, aby dostać się do ludzików. Nie wierzyłem jej, ale ziarnko wątpliwości zostało zasiane.

Dostajesz to co wynagradzasz. Bądź świadom co chcesz uzyskać, i to wynagradzaj.

Wyzwolisz najlepszy wysiłek u innych, nie zionąc na nich ogniem, tylko podsycając go w nich.

Nie możesz zmusić ludzi do bycia najlepszymi, tylko oni sami mogą się do tego zmusić.

Pracę traktuj poważnie, a siebie lekko.

Poświęć czas aby docenić swoich pracowników, a oni to odwzajemnią na tysiąc sposobów.

Ludzie mogą wziąć pracę dla lepszych pieniędzy, ale często porzucą ją dla lepszej rozpoznawalności.

Sam akt słuchania znaczy więcej dla pracowników, niż możesz sobie wyobrazić.

To zawsze jest prostsze - i zazwyczaj o wiele skuteczniejsze - aby skupić się na zmianie swojego zachowania, niż na zmianie zachowania innych.

Komunikuj się, komunikuj, a potem jeszcze więcej się komunikuj.

Polityka otwartych drzwi nie niewiele zdziała wobec zamkniętych umysłów.

Motywacja pracownika to bezpośrednia suma interkacji z jego kierownikiem.

Mówię do gwiazd: — Cudowne,
nie śpieszcie się, przystańcie.
I stanęły pod oknem
jak wiejscy muzykanci.

Myśli nasze wciąż o niej.
Serca nasze wciąż do niej.
Wszystko dla niej. Dla ciebie,
Warszawo!

Choćbyś morzem żeglował,
choćbyś lądem wędrował,
nie wiem jaką krainą
ciekawą —

ona wezwie cię dłońmi,
sen ją w nocy przypomni
i jak dziecko zawołasz:
Warszawo!

Oto znowu po nocy dzień się przebudził wesoły,
słońce na stół mój wchodzi, dzikie wino na okno.
otwórz okno szeroko, otwórz ramiona szeroko,
popatrz: jabłko dojrzewa. Dziecko idzie do szkoły.

A Krakowowi serce
jak jabłko na jabłoni;
a skonał w Norymberdze;
a nikt nie płakał po nim.

Jesień. Leci liście.
Pobrzękuje struna.
Popatrzcie: Stwosz idzie
i zbliża się ku nam.

Księżyc jak wisielec wisi.
Wnet w dzwony uderzą mnisi

Hej, tam w Warszawie jest pan minister
siwy i taki miły,
przez okno rzuca spojrzenia bystre,
bo chce, by dla ciebie były
zimą sopelki, śniegi i lody:
wszystkie zimowe wygody.