Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty brytyjskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę brytyjskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Poczuł ból, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczył, ból, który trudno sobie wyobrazić, ból nie do zniesienia. Poczuł, że umiera.

Zanim rozpoczniemy nasz bankiet, chciałbym wam powiedzieć kilka słów. A oto one: Głupol! Mazgaj! Śmieć! Obsuw!

Dementorzy to jedne z najbardziej obrzydliwych stworzeń, jakie żyją na ziemi. Lubują się w najciemniejszych, najbardziej plugawych miejscach, rozkoszują się rozkładem i rozpaczą, wysysają spokój, nadzieję i szczęście z powietrza wokół siebie. Nawet mugole wyczuwają ich obecność, chociaż ich nie widzą. Wystarczy zbliżyć się do dementora, a ginie nasze dobre samopoczucie, giną wszelkie szczęśliwe wspomnienia. Dementor to pasożyt, który gdyby tylko mógł, wyssałby z ciebie wszystko, co dobre, pozostawiając coś, co byłoby podobne do niego. Pozostawiłby w tobie jedynie najgorsze wspomnienia z całego życia.

To było najnudniejsze przemówienie, jakie w życiu słyszałem, a przecież dorastałem z Percym.

- Wie pan, panie ministrze, w wielu sprawach nie zgadzam się z Dumbledore'em...ale nie zaprzeczy pan, że ma klasę...

Weasley jest naszym królem, Bramkarzem jest na fest! Więc zaśpiewajmy chórem On naszym królem jest! Weasley nie puszcza goli, Bramkarzem jest na fest! Więc śpiewają Gryfoni On naszym królem jest! Weasley jest naszym królem, Nie będzie więcej łez! Trzech pętli broni murem, On naszym królem jest!

- I od dzisiaj nie będę się już przejmował, jeśli fusy w moim kubku oznajmią: "Umrzesz, Ron, umrzesz" ...po prostu wrzucę je do śmietnika, tam, gdzie jest ich miejsce.

Wiesz co, gdybyś jeszcze trochę wolniej myślał, to zacząłbyś się cofać.

Uwierzcie mi. Uwierzcie. Nigdy nie zdradziłem Jamesa i Lily. Wolałbym umrzeć, niż ich zdradzić.

Harry po cichu opowiedział im o nagłym i złowieszczym pragnieniu Snape'a, by sędziować podczas najbliższego meczu. - Nie graj - powiedziała natychmiast Hermiona. - Powiedz, że jesteś chory - doradził Ron. - Udaj, że złamałeś nogę - podsunęła Hermiona. - Naprawdę złam nogę - powiedział Ron.

Romilda Vane zapytała mnie tylko, czy to prawda, że masz na piersiach wytatuowanego hipogryfa.
Ron i Hermiona ryknęli śmiechem. Harry ich zlekceważył.
- Co jej powiedziałaś?
- Że nie hipogryfa tylko rogogona węgierskiego. To o wiele bardziej pasuje do macho.
- Dzięki. A co jej powiedziałaś o Ronie?
-Że ma pufka pigmejskiego, ale nie powiedziałam gdzie.

- Dumbledore mówi, że ma to w nosie, że zależy mu tylko na tym, by go nie wyrzucili z talii kart sprzedawanych z czekoladowymi żabami - wtrącił Bill, szczerząc zęby.

(...) twój ojciec zrobił coś, czego Snape nie mógł mu wybaczyć. - Co? - Uratował mu życie. - Co? - Tak... - powiedział Dumbledore, jakby się nad czymś zastanawiał. - To śmieszne, jak działają ludzkie umysły, prawda?

..., ale w tym momencie drzwi otworzyły się z hukiem i stanął w nich Snape.
Ściskając w ręku różdżkę, omiótł scenę swoimi czarnymi oczami, od Dumbledore'a słaniającego się pod murem, po czterech śmierciożerców, w tym roźwścieczonego wilkołaka, i Malfoya.
- Mamy problem, Snape - powiedział Amycus, który już celował różdżką w Dumbledore'a.
- Ten chłopak chyba nie jest w stanie...Ale to ktoś inny wypowiedział cicho imię Snape'a.
- Severusie...Ten głos przeraził Harry'ego bardziej niż wszystko, co do tej pory się wydarzyło. Po raz pierwszy usłyszał Dumbledore'a błagającego.
Snape nic nie powiedział, tylko podszedł do niego, odtrącając po drodze Malfoya. Śmierciożercy cofnęli się bez słowa. Nawet wilkołak wyglądał na przestraszonego.
Snape popatrzył na Dumbledore'a, a na jego podłużnej twarzy odmalowała się odraza i nienawiść.
- Severusie...błagam...Snape uniósł różdżkę i wycelował nią w Dumbledore'a.
- Avada kedavra!
Z końca jego różdżki wystrzelił strumień zielonego światła i ugodził Dumbledore'a prosto w pierś. Krzyk przerażenia nie wydarł się z gardła Harry'ego. Niemy i nieruchomy musiał patrzeć, jak moc zaklęcia wyrzuciła Dumbledore'a w powietrze, gdzie przez ułamek sekundy zawisł pod jaśniejącą czaszką, a potem powoli, jak wielka szmaciana lalka, opadł, przewalił się przez blankę i zniknął mu z oczu.

Nie da się uchronić młodych ludzi przed krzywdą. Cierpienie musi przyjść i przyjdzie.

A wówczas pozdrowił Śmierć jak starego przyjaciela i poszedł za nią z ochotą, i razem, jako równi sobie, odeszli z tego świata.

- Diabelskie sidła, diabelskie sidła...Co mówiła profesor Sprout?...Że to lubi ciemność i wilgoć... - Więc zapal coś! - wykrztusił Harry. - Tak...no jasne...ale tu nie ma drewna! - krzyknęła Hermiona, wykręcając sobie ręce. - CZY TY ZWARIOWAŁAŚ? - zawył Ron. - JESTEŚ CZARODZIEJKĄ CZY NIE?

- Czy ty jesteś... - To on - powiedział pierwszy. - Jesteś nim, prawda? - zapytał Harry'ego. - Kim? - zapytał Harry. - Harrym Potterem - powiedzieli chórem bliźniacy. - Ach, nim - powiedział Harry. - To znaczy...tak, to ja.

Jednak przekonacie się, że naprawdę opuszczę szkołę tylko wtedy, kiedy już nikt w całym Hogwarcie nie pozostanie mi wierny. Przekonacie się również, że ci, którzy o pomoc poproszą, zawsze ją otrzymają.

Pogodzenie się z zimną krwią z zagładą samego siebie, dobrowolne wyjście naprzeciw śmierci wymaga innego rodzaju męstwa.