Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę polskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Otaczający świat nieustannie na ciebie dybie. Nigdy nie przepuści okazji, by wyrządzić ci zniewagę, przykrość lub krzywdę, (...) tylko czeka, aż spuścisz portki, by natychmiast dobrać ci się do twej gołej dupy. Płyną dwa wnioski. Primo: nigdy nie ufaj i nigdy nie wierz w intencje. Segundo: jesliś sam wyrządził komuś przykrość lub krzywdę, nie gryź się tym, byłeś zwyczajnie szybszy. Zadziałałeś prewencyjnie.

Była odważna, zachłanna, niecierpliwa. Ale bezbronna i bezsilna w moich ramionach musiała się poddac mojej spokojnej, ostrożnej, powściągliwej miłości. Mojej. Takiej, jakiej pragnąłem. Takiej, jakiej pragnąłem dla niej. Bo w tej, którą próbowała mi narzucić, wyczuwałem strach, poświęcenie i rezygnację, a nie chciałem, by się bała, by poświęcała dla mnie cokolwiek, by rezygnowała z czegokolwiek. I postawiłem na swoim.

(Maladie)

[...] gdy człowiek usypia, bogowie otwierają mu uszy i przemawiają do niego.

Dubhenn haern am glândeal, morc'h am fhean aiesin. Mój błysk przebije ciemności, moja jasność mroki rozproszy.

Niekiedy coś łamało chrust wśród opętańczego wrzasku – były to dzieci, pociechy drwali i węglarzy, uzbrojone w łuki z patyków i sznurków. Zadziwiało, ile szkód za pomocą tak prymitywnego sprzętu pociechy zdolne były wyrządzić przyrodzie. Przerażała myśl, że kiedyś pociechy podrosną i sięgną po sprzęt profesjonalny.

- Iluzja - usłyszała jeszcze skądś, z bardzo daleka. - Wszystko jest iluzją.

Wojownik nie umiera lekko. Śmierć, by go dopaść, musi stoczyć z nim walkę. A wojownik łatwo śmierci nie ulega.

Dla was to awantura. Dla mnie to gra, stawką w której jest przetrwanie.

Nad dachami mokrymi fruniesz
Między żółty nurkujesz grążel
Ale ja cię i tak zrozumiem
Oczywiście, jeżeli zdążę...

- (...) Wampir paraliżuje ofiarę strachem i zmusza ją do seksu oralnego. Czy raczej obrzydliwej parodii seksu oralnego. A taki seks, wykluczający wszak prokreację, jest czymś wstrętnym.
- Mów za siebie - mruknął Wiedźmin.
(...)
- A nie mówiłam? - wrzasnęła Milva, gdy tylko Jaskier skończył jej objaśniać, o co szło Regisowi. - Nic, jeno o tym! Mądrze zaczynają, a zawżdy na dupie kończą!

Dlaczego odmówiłam? Czego ja się boję, myślała, gnąc długi patyk znaleziony przy drodze. Czego ja unikam? Życia? Dlatego, że życie nie jest poezją?

W taki oto sposób drużyna nasza znowu znalazła się na szlaku, a długa już przedtem lista ludzi, którzy nas nie lubili, wydłużyła się jeszcze bardziej. Geralt z Rivii, rycerz bez skazy ni zmazy, porzucił szeregi rycerstwa, zanim jeszcze pasowanie potwierdzono patentem i zanim jeszcze nadworny herold wymyślił mu herb. A Cahir aep Ceallach w wielkim konflikcie Nilfgaardu z Nordlingami zdążył już walczyć w obu armiach i z obu zdezerterować, w obu zarabiając zaoczny wyrok śmierci. Reszta z nas wcale nie była w lepszej sytuacji - w końcu stryczek jest stryczkiem i drobna to nader różnica, za co się wisi - za ujmę czci rycerskiej, dezercję czy nazwanie wojskowego muła imieniem Draakul.

Wybrać między przekupstwem a groźbą? Nie zechcę. Jedno i drugie uważam za warte wyłącznie plunięcia.

(...) jeśli na wierzchu taka bieda, to pod spodem musi być bogactwo. Natura kocha bowiem równowagę.
Pod spodem było bogactwo.

Muszę usiąść. Przeklęta izdebka, pomyślał, oby spłonęła w czasie najbliższej burzy, trafiona piorunem. Przeklęty brak mebli, dwóch głupich krzeseł i stołu, który dzieli, przez który tak łatwo i bezpiecznie się rozmawia, można nawet trzymać się za ręce. A ja muszę usiąść na senniku, muszę poprosić ją, by usiadła przy mnie. A wypchany grochowinami siennik jest niebezpieczny, stamtąd nie można się niekiedy wywinąć, wykonać uniku...
- Usiądź przy mnie, Essi.
Usiadła. Z ociąganiem. Taktownie. Daleko. Za blisko.

- A cożeś myślał? Że na tańce, na Zażynek? Przechodzimy rubież. Jutro o świtaniu rusza cała Bura Chorągiew. Setnik nie rzekł, w jakim szyku, ale przecie nasza dziesiątka przodem pójdzie jako zwykle. No, żwawiej, ruszcie dupy! Zaraz, wróć. Powiem od razu, bo potem czasu nie stanie pewnikiem. To nie będzie zwykła wojaczka, chłopy. Jakąś durnote nowoczesną wymyślili wielmożni. Jakieś wyzwalanie, czy coś takiego. Nie idziem wroga bić, ale na te, no, nasze odwieczne ziemie, z tą, jak jej tam, braterską pomocą. Tedy baczność, co powiem: ludzisków z Aedirn nie ruszać, nie grabić…
– Jakże to? – rozdziawił gębę Kraska. – Jakże to: nie grabić? A czymże konie karmić będziem, panie dziesiętnik?
– Paszę dla koni grabić, więcej nic. Ale ludzi nie siec, chałup nie palić, upraw nie niszczyć… Zawrzyj gębę, Kraska! To nie wiec gromadzki, to wojsko, taka wasza mać! Rozkazu słuchać, bo inaczej na stryk! Rzekłem, nie mordować, nie palić, bab…
Zyvik przerwał, zamyślił się.
– Baby – dokończył po chwili – gwałcić po cichu i tak, coby nikt nie widział.

- Co znaczy... - odezwał się nagle Galahad dziwnie egzaltowanym głosem. - Co znaczy włócznia z krwawiącym ostrzem? Co znaczy i dlaczego cierpi Król z przebitym udem? Co znaczy panna w bieli niosąca graal, półmisek srebrny...
- A poza tym, dobrze się czujesz?

Moje przeznaczenie (...) mój wybór...

Wszystko, mój drogi, ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem. Jest czas milczenia i czas mówienia, czas płaczu i czas śmiechu, czas siania i czas rozbierania, przepraszam zbierania, czas żartów i czas powagi...

Lud roboczy i rolniczy w małej jeno części składał się z kretynów żyjących wyłącznie dniem dzisiejszym i dzisiejszą wódką niezdolnych swym szczątkowym rozumem ogarnąć czegoś tak nieogarniętego jak jutro i wódka jutrzejsza.