- [...] Panie Holmes, jesteśmy bardzo zobowiązani za wyjaśnienie tej sprawy. Chciałbym wiedzieć, jak znajduje pan rozwiązania takich zagadek. - To akurat znalazłem, siedząc na pięciu poduszkach i wypalając uncję tytoniu- wyjaśnił mój przyjaciel [...].
Rozumując w tak olśniewająco logiczny sposób, musielibyśmy wyciągnąć wniosek, że każdego człowieka można znaleźć w pobliżu miejsca, gdzie zostawił swoją garderobę.
Potem nagle opanowywała go żądza pościgu i jego błyskotliwa umiejętność rozumowania wymieszana z intuicją dawała takie efekty, że osoby nieobeznane z jego metodami patrzyły na niego jak na człowieka, którego tajemna wiedza nie jest dostępna innym śmiertelnikom.
Niektórzy ludzie, których natura nie obdarzyła geniuszem, posiadają niezwykłą moc jego stymulowania u innych.
Gregory (detektyw ze Scotland Yardu): „Czy jest jeszcze coś, na co pragnąłby pan zwrócić moją uwagę?" Holmes: Na dziwne zachowanie psa tamtej nocy. Gregory: Pies nic nie robił w nocy. Holmes: I to jest właśnie dziwne.
- Twierdzisz, że był miły? - Jak pomrukujący kot, który patrzy na mysz. Uprzejmość może być groźniejsza niż gwałtowność ludzi gruboskórnych.
Na tym świecie nie tyle znaczy to, co człowiek zrobi istotnie, lecz to, co zdoła wmówić w innych, że zrobił.
Zawsze twardo stąpaliśmy po ziemi i niech tak zostanie. W naszej rzeczywistości nie ma miejsca na żadne duchy.
W naturze istnieją takie drzewa, Watsonie, które rosną do pewnej wysokości a potem naraz w obrzydliwy sposób się wykrzywiają. Często można to dostrzec także u ludzi.
Niektórzy z was, bogaczy, winni dostać nauczkę, że nie można przekupić całego świata, by spełniał wasze zachcianki.
- nie zawsze udaje się odnieść sukces, mimo, że na to liczymy. śledczy potrzebuje faktów, a nie legend czy plotek.
- Pamiętasz, co mówił Darwin o muzyce? Twierdził, że ludzkość nauczyła się tworzyć muzykę i doceniać ją jeszcze na długo przedtem, nim zyskała zdolność mówienia. Może dlatego wywiera na nas tak istotny wpływ? Wciąż mamy w duszach niejasne wspomnienia tych pradawnych czasów, gdy świat był jeszcze młody. - To dość oryginalne podejście - zauważyłem. - Nasze podejście powinno obejmować naturę ludzkich odczuć, skoro próbujemy je interpretować - odparł.
- Powiadają, że geniusz polega na nieskończonych zdolnościach do podejmowania wysiłku - zauważył z uśmiechem. - To wyjątkowo kiepska definicja, jednak pasuje do pracy detektywa.
Kiedy wyeliminujesz wszystko, co jest niemożliwe, to co pozostanie, nawet jeżeli jest mało prawdopodobne, musi być prawdą.
Na Boga, czyżbyś naprawdę nie rozumiał, że wszystko obraca się w koło tej brakującej hantli? (...) Hantla, mój drogi! Pomyśl o atlecie z jedną tylko hantlą. Wyobraź sobie jednostronny rozwój mięśni...nieuniknione skrzywienie kręgosłupa...Straszne, mój drogi, straszne!
Ta powściągliwość nasilała dodatkowo dość dziwne wrażenie, jakie na mnie wywierał, aż pewnego dnia odkryłem, że zacząłem go postrzegać jak jakieś odosobnione zjawisko, mózg bez serca, obdarzony wybitną inteligencją, natomiast niemal pozbawiony ludzkich uczuć.
- Mój drogi towarzyszu - rzekł Sherlock Holmes, gdy zasiedliśmy razem przy kominku w jego mieszkaniu przy Baker Street - życie płata nam figle, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Nawet nam się nie śni, by wykreować w wyobraźni rzeczy, z którymi stykamy się na co dzień. Gdyby tak udało nam się wyfrunąć przez to okno, trzymając się za ręce, unieść ponad tym wielkim miastem, usunąć niezauważenie dachy domów i spojrzeć na niezwykłe rzeczy, które się tam dzieją - przedziwne zbiegi okoliczności, plany, nieporozumienia, przewijający się przez pokolenia cudowny splot wypadków - stwierdzilibyśmy naocznie, że fikcja literacka ze swoimi konwencjami i przewidywalnymi rozwiązaniami okazuje się przy tym wszystkim nudna i bezużyteczna.