- O której jutro mam zacząć cię prześladować? - O wpół do siódmej? - (...) Wpół do siódmej to od teraz moja ulubiona pora dnia.
(...) kiedy oglądałyśmy "Podróż przedślubną" i na końcu Sandra Bullock odeszła, ja rzuciłam się na telewizor, krzycząc, że to gówniane zakończenie, a Ty tylko wzruszyłaś ramionami i powiedziałaś: "To zakończenie jest prawdziwe, Six. Nie możesz się wściekać z powodu prawdziwego zakończenia. To na sztuczne happy endy powinnaś się wkurzać".
Proszę, niech to będzie Ridge. Proszę, niech to nie będzie Ridge. Jezu, kiedy wreszcie na coś się zdecyduję?
Cokolwiek się między nami działo, było to coś więcej niż zwykłe zauroczenie. W tym momencie nie jestem jeszcze w stanie zrozumieć, jak to jest mieć złamane serce, ale jeżeli ból jest nawet o jeden procent większy niż to, co czuję w tej chwili, rezygnuję w miłości. Nie jest tego warta.
Każde wypowiedziane słowo uświadamia mi, że sama się oszukuję. W tym momencie nie ma żadnego sposobu na to, żebyśmy mogli ze sobą być.
Przedtem jednak pochylam się wolno, po czym zastygam w bezruchu, bojąc się, że ją obudzę. Nie mogę jednak się opanować. Pochylam się jeszcze bardziej, aż wreszcie nasze usta się stykają, a wtedy ją całuję.
Nie chcę pamiętać jego twarzy. Nie chcę pamiętać jego głosu. Nie chcę pamiętać, jak bardzo go nienawidzę. Przede wszystkim jednak nie chcę pamiętać jak bardzo go kocham. Niema nic gorszego od poczucia winy wywołanego odkryciem, że jesteś zdolny kochać wcielone zło.
- Musisz być dumna, że udało ci się to wszystko przeżyć. Nie oddzielaj się od tamtego życia. Pogódź się z nim. (...) Każdy twój uśmiech łamie mi serce, bo wiem, ile siły i odwagi potrzebowałaś, żeby taka pozostać. A twój uśmiech? (…) Pomyśl, jakim dzielnym trzeba być, żeby móc się po czymś takim jeszcze śmiać.
Seks (...). Z jednej strony chciałabym się przekonać, o co tyle hałasu. To musi być nie byle co, skoro ma tak wielkie znaczenie w życiu całej ludzkości. Z drugiej - przeraża mnie, bo jeśli okaże się, że nie lubię seksu, będę trochę rozczarowana ludzkością jako taką.
Kiedy umiera ktoś bliski, wspomnienia o nim sprawiają ból. Dopiero w piątym stadium żałoby myślenie o tej osobie zaczyna przynosić radość. Przestajemy wtedy myśleć o jej śmierci i przypominamy sobie wszystkie cudowne rzeczy z jej życia.
Nazywam to "powierzchowną przyjaźnią". Kiedy przyjaźń stanowi jedynie fasadę, a wewnątrz odczuwa się wrogość.
- Dzisiaj jest naprawdę zły dzień, Sydney. Bardzo, bardzo zły. Czasem w życiu potrzebujemy kilku takich złych dni, żeby bardziej docenić te dobre.
Zawsze lubiłem się całować, ale w przyszłości robiłem to tylko ze względu na urodę dziewczyn. W sumie nie miało to zbyt wiele wspólnego z nimi samymi. Kiedy je całowałem, było mi przyjemnie. Dlatego właśnie ludzie to lubią: bo jest przyjemne. Kiedy jednak całujesz kogoś ze względu na to, kim ten ktoś jest, różnica nie polega na przyjemności. Różnica polega na bólu, który czujesz, kiedy tego kogoś nie całujesz.
Zabawne. Czasem milczenie jest bardziej wymowne niż wszystkie słowa świata. Czasami moje milczenie mówi: nie wiem, jak z tobą rozmawiać. Nie wiem, co sobie myślisz. Mów do mnie. Powtórz mi wszystko, co kiedykolwiek powiedziałeś. Wszystkie słowa. Zacznij od pierwszego.
Żyłem w przekonaniu, że nie można kochać dwóch osób jednocześnie. Udowodniłaś mi, że byłem w błędzie.