Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Pani Jeziora

Pani Jeziora jest piątą i ostatnią częścią sagi fantasy o wiedźminie.

Inne książki Andrzeja Sapkowskiego:
Boży bojownicy Chrzest ognia Coś się kończy, coś się zaczyna Czas pogardy Historia i fantastyka Krew elfów Lux perpetua Maladie i inne opowiadania Miecz przeznaczenia Mniejsze zło Narrenturm Opowieści o Wiedźminie Ostatnie życzenie Ostatnie Życzenie. Miecz Przeznaczenia Rękopis znaleziony w smoczej jaskini. Kompendium wiedzy o literaturze fantasy. Wydanie II rozszerzone Sezon burz Świat króla Artura. Maladie Trzynaście kotów Wiedźmin
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Kochanie się bez komplementów trąci mi fizjologią, a fizjologia jest płaska. Mów mi komplementy!

Wojna wymaga ofiar. Pokój, jak się okazuje, również.

Chodźmy i znajdźmy gdzieś jakieś łóżko - zaproponował nieco chrapliwie wiedźmin. - Nie godzi się tak traktować książek.

- Brrr...A którego z nich, powiedz, można ukatrupić za pomocą zwierciadła?
- Każdego. Jeśli walnąć prosto w łeb.

Jedne z płomyczków wysokie były i mocne, świeciły jasno i żywo, inne zaś były malutkie, chwiejne i drgające, a światło ich ciemniało i zamierało. Na samym zaś końcu był jeden płomyczek maleńki i tak słaby, że ledwie się tlił, ledwie pełgał, już to rozbłyskując w wielkim trudzie, już to gasnął niemalże zupełnie.
- Czy jest ten gasnący ognik? - zapytał wiedźmin.
- Twój - odrzekła Śmierć.

- Czas - powiedziała Nimue - nie ma początku ani końca. Czas jest jak wąż Uroboros, który chwycił zębami własny ogon. W każdym momencie kryje się wieczność. A wieczność składa się z chwil, które ją tworzą. Wieczność to archipelag chwil.

Błysk klingi. Wrzask, krew. Śmierć.
- Dobrze, Ciri.
- Chcę zobaczyć niebo.
- Bardzo cię kocham.
- Ja ciebie też.

Przeznaczenie to nie wyroki opatrzności, to nie zwoje zapisane ręką demiurga, to nie fatalizm. Przeznaczenie to nadzieja. Będąc pełna nadziei, wierząc, że to, co ma się stać, stanie się.

A punktualność jest grzecznością wiedźminów.

Czas to upływające chwile, ziarenka piasku przesypujące się w klepsydrze. Czas to momenty i zdarzenia, którymi tak chętnie próbujemy go mierzyć.

- Za rozkosz - Yennefer zanurzyła drugą rękę - warto zapłacić bólem. Boisz się bólu?
- Nie.
- Ja też nie. Usiądź na brzegu basenu. Kocham Cię, ale nie będę, cholera jasna, nurkować.

Niebrzydka rzecz, ale czy ma jakieś zastosowanie praktyczne?”, jak rzekła młodziutka Cerro do króla Vridanka na ich pierwszej schadzce.

 - Zemsta - rzekła sucho czarodziejka z Koviru - jest rozkoszą umysłów miernych, słabych i małostkowych.
- Być może - zgodziła się z pozornie obojętnym uśmiechem Filippa. - Ale jednak rozkoszą być nie przestaje.

- Pan Bonhart - powiedział Vilgefortz, masując palce - wciąż, jak widzę, ma kłopoty ze zrozumieniem obowiązków gościa. Raczy pan zapamiętać: będąc w gościnie, nie niszczy się mebli i dzieł sztuki, nie kradnie drobnych przedmiotów, nie zanieczyszcza dywanów i miejsc trudno dostępnych. Nie gwałci się i nie bije innych gości. To ostatnie przynajmniej dopóty, dopóki nie skończy gwałcić i bić gospodarz, dopóki nie da znaku, że już bić i gwałcić można.

Potem trzeba było wymóc na Angouleme przysięgę, że będzie zachowywać się jak dama, w szczególności, że unikać będzie mówienia: 'kurwa' i 'dupa'.

Jeśli piłeś, to wytrzeźwiej. Jeśli nie piłeś, to się napij. Wtedy pogadamy.

- Czym tu tak - wtrącił się Jaskier, węsząc - smakowicie niesie?
- Obiadem - powiedział Yarpen Zigrin. - Mięskiem. Zapytaj, Jaskier, skąd mamy mięsko.
- Nie zapytam, bo znam ten dowcip.
- Nie bądź świnia.
- Skąd macie mięsko?
- Samo przypełzło.

- Bez obaw - parsknął Yarpen. - Nasze mięsko nie z tych, co szczeka, miauczy lub woła: "Litości!" Nasze mięsko jest całkiem inne. Godne królów!
- Zdradź wreszcie, krasnoludzie!
- Gdyśmy dostali wasz list i jasne się stało, że spotkamy się właśnie w Rivii, kombinowaliśmy z Zoltanem, czym by tu was podjąć. Kombinowaliśmy, kombinowaliśmy, aż nam się od tego kombinowania sikać zachciało, zaszliśmy tedy do nadjeziornej olszynki. Patrzymy, a tam zatrzęsienie wręcz ślimaków winniczków. Wzięliśmy więc wór i nałapaliśmy milutkich mięczaków, ile tylko w ten wór wlazło...
- Dużo nam uciekło - pokiwał głową Zoltan Chivay. - Myśmy byli krzynkę pijani, a one diablo szybkie. Oba krasnoludy znowu popłakały się ze śmiechu z kolejnego niemłodego dowcipu. - Wirsing - Yarpen wskazał krzątającego się przy piecu karczmarza - zna się na przyrządzaniu

Pokolenia przyszłych chirurgów powtarzały jej słynny żart: "Zszyj czerwone z czerwonym, żółte z żółtym, białe z białym. Na pewno będzie dobrze.

Jesteś jak rybacki hak, który raz wbity, wyrwać można tylko z krwią i mięsem.