Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Narkotyki

Inne książki Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego):
622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta Bezimienne dzieło Dramaty (Witkacy) Dzieła wybrane. Gyubal Wahazar, czyli Na przełęczach bezsensu Jedyne wyjście Kurka Wodna Listy do żony (1923-1927) Listy do żony (1928-1931) Maciej Korbowa i Bellatrix Matka Mątwa Nienasycenie Nowe wyzwolenie Oni Papierek lakmusowy Poza rzeczywistością Pożegnanie jesieni Sonata Belzebuba czyli Prawdziwe zdarzenie w Mordowarze
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Zniechęcenie, złość o byle co, fatalne traktowanie bliższych i najżyczliwszych, nawet najukochańszych ludzi, niemożność skupienia uwagi, ciągłe szukanie byle jakiego towarzystwa, niepokój kwaśny i gorzki, bezsenność w nocy i ciężki sen poranny, z którego trudno się przebudzić, zamiast radości przebudzenia lęk przed życiem, zanik odwagi (…) i ciężar nieznośny w głowie przy jakim bądź intelektualnym wysiłku - oto pierwsze objawy (słabe na razie) zbliżającego się końca pierwszego aktu tragedii.

Aby tylko dzień przewalił się jako tako, aby tylko wykręcić się sianem z trudnych zagadnień, aby tylko zamazać przed sobą niesamowitą grozę życia, wymagającą natężenia wszystkich sił w celu istotnego podołania straszliwym zagadnieniom, które ono stawia. Wszystko jakoś samo się załatwi.

I have spoken - reszta należy do was.

Znowu widzę pułkownika B. — olbrzymia kupa płynnych świń wylała mu się z lewego oka, które zniekształciło się przy tym w sposób potworny. Scena teatralna — na niej potwory sztuczne. Ohydny świnio ryj w zielonej konfederatce z piórkiem." (Peyotl)

Ale ten typ nie wie przeważnie nic o tym, co popełnia. Uświadomiony powinien przestać — jeśli nie, to znaczy, że jest drań. A z draniami nie należy zadawać się, choćby byli
nie wiem jak przepełnieni tajemniczym urokiem życia.

Człowiek, który pojmuje siebie bez żadnego związku ze społeczeństwem, w którym żyje, z konieczności odejmuje sobie całą olbrzymią sferę przeżywania rzeczy naprawdę wielkich.

Są ludzie, którzy skarżą się na intensywność stylu w literaturze: wolą kaszkę na mleku niż abisyńskie suki prażone żywcem na bringhauserach i podlewane sokiem ya-yoo. Ale mnie się zdaje, że każdy powinien pisać jak najintensywniej, na ile go tylko stać, i to tak samo w subtelnościach, jak i w brutalnościach.

Czemu większość ludzi, którzy bezwzględnie śmierdzieć nie powinni, jednak śmierdzi?