Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Rosjan

Zobacz listę Rosjan

Rosjanie wg. profesji

A dawna, rozpowszechniona tradycja paczek świątecznych dla więźniów? Nikt w Rosji nie przystępował do wielkanocnych rekolekcji, jeśli przedtem nie zaniósł bezimiennemu aresztantowi paczki żywnościowej do wspólnego, więziennego kotła. Niesiono w darze szynki, placki, kulebiaki, kołacze. Jakaś biedna starowinka - też niosła dziesięć pisanek i lżej robiło jej się na sercu. Gdzie też podziała się ta rosyjska dobroć? Zastąpiło ją uświadomienie! Jak bardzo, w jak nieodwracalny sposób nastraszono nasz lud, jak oduczono go troski o tych, którzy cierpią! Dziw teraz bierze, kiedy się o tych sprawach mówi. Gdyby teraz ktoś w jakiejś instytucji zaproponował zbiórkę przedświąteczną na rzecz miejscowego aresztu, zwierzchność uznałaby to niemal za próbę antysowieckiego powstania! Do takiego zbydlęcenia doszli.

Nie byłem już kapitanem, lecz zdemaskowanym wrogiem ludu (każdy bowiem aresztowany jest u nas już w chwili ujęcia całkowicie zdemaskowany).

To prawda, mówiło się, że aresztują i sądzą ludzi nie za samą wiarę, tylko za głoszenie swoich przekonań i wychowywanie dzieci w tym duchu. Jak to pisała Tania Chodkiewicz:
"Modlić się nikt ci nie zabrania,
Lecz tak...by słyszał tylko Bóg".
(Za ten wiersz dostała dziesięć lat). Człowiek, wierzący że dane mu było poznać prawdę, zmuszony jest ukrywać ją...przed własnymi dziećmi!! Wychowanie dzieci w duchu religijnym zaczęto w latach 20. kwalifikować według artykułu 58-10, to znaczy jako agitację kontrrewolucyjną! Co prawda, jeszcze w trakcie rozprawy podsądny mógł zaprzeć się wiary. Niezbyt często, ale zdarzało się czasem, że ojciec deklarował odstępstwo i zostawał na wolności, aby móc dzieci wychowywać: matka zaś szła na Solówki (przez wszystkie te dziesięciolecia kobiety przejawiały o wiele większą stałość i żarliwość).
Wszystkim skazanym za religię dawano dychę, najcięższy w tych czasach wyrok.
(...) Skazanym za wiarę odcięto wszelką możność powrotu do dzieci i ojczystych stron.

Toć nam nieraz mówiono, że chodzi nie o winę indywidualną tylko o zagrożenie społeczne: wolno wsadzić także niewinnego, jeśli jest obcy socjalnie, wolno wypuścić winnego, jeśli to element socjalnie bliski.

Ale jakiż to stopień osiągnęło zaćmienie, powodowane przez monotonne, upaństwowione łgarstwo! Nawet najbardziej pojętni z nas zdolni są do ogarnięcia tylko tej części prawdy, o którą rozkwasili sobie własną gębę.

Amnestia! Wspaniałomyślnej i szerokiej amnestii oczekiwaliśmy - i pragnęliśmy jej! (...) Ale - DO MIŁOSIERDZIA TRZEBA ROZUMU.

...kilkaset tysięcy młodych ludzi, wielu od dwudziestu do trzydziestu lat, chwyciło za broń przeciw własnej Ojczyźnie w sojuszu z najgorszym jej wrogiem. Że może warto się zastanowić: któż tu jest bardziej winien - ta młodzież czy siwowłosa Ojczyzna? Że nie sposób objaśnić tego biologiczną skłonnością do zdrady, że tu muszą być jakieś przyczyny o charakterze społecznym.

Rewolucyjne Wojenne Trybunały to przede wszystkim organy służące do niszczenia, izolacji, unieszkodliwiania i terroryzowania wrogów robotniczo-chłopskiej ojczyzny i dopiero w drugiej kolejności są to sądy, ustalające stopień winy danego osobnika.

...najważniejszą rzeczą w każdym procesie sądowym jest nie tak zwana wina, nie zasadność zarzutów - lecz zasada celowości...

W nowosybirskim więzieniu tranzytowym w 1945 roku konwój robi apel aresztantów według spraw. "Taki a taki! - 58-1-a, dwadzieścia pięć lat!". Naczelnik konwoju jest zaciekawiony: "Za co tyle dali?" - "A za nic". - "Łżesz. Za nic - daje się dziesięć".

Toć wyrok uniewinniający to bezmyślność, także z ekonomicznego punktu widzenia! Przecież to znaczy, że i konfidenci, i agenci, i funkcjonariusze śledczy, i prokuratura, i klucznicy, i konwojenci - wszyscy trudzili się na darmo!

Kodeks z 1926 roku, (...) był krytykowany za "niedopuszczalne, burżuazyjne podejście", za "niewystarczająco klasowy stosunek", za jakieś "burżuazyjne przestrzeganie proporcji między ciężarem winy a karą".

Zadaniem sądu nie jest skasowanie terroru; podobne obiecanki byłyby oszukiwaniem samych siebie, albo łudzeniem innych. Sąd powinien terror uzasadnić i uprawomocnić w sposób pryncypialny, jasny, bez fałszu i upiększeń. Formuła powinna być jak najluźniejsza, bowiem tylko rewolucyjna świadomość prawna i rewolucyjne sumienie decydować będą o praktycznych warunkach stosowania tego w sensie mniej lub bardziej szerokim.
Z komunistycznym pozdrowieniem Lenin.

Pewien były "kułak" kończył już odsiadywanie swojej dychy. Orał w obozowego wołka i nie mógł patrzeć, jak bydlątko głoduje. Tego właśnie obozowego wołka – nie siebie! – nakarmił burakami i dostał za to 8 lat...Rzecz jasna, żaden przedstawiciel "socjalnie bliskiego elementu" nie myślałby nawet o dokarmianiu bydlęcia! Tak właśnie przez dziesięciolecia dokonuje się wśród ludu selekcja, tak się oddziela tych, co mają żyć, od tych, co powinni umierać.

Dajcie tylko człowieka, paragraf się znajdzie!

Trocki: "Zastraszanie jest potężną bronią polityczną i trzeba być hipokrytą, aby tego nie rozumieć". - jak obecne doświadczenia pokazują, politycy naszych czasów doskonale odrobili lekcję historii, i widać na kim się wzorują...

Minął dzień niczym nie zamącony, nieomal szczęśliwy.
W jego wyroku było takich dni od gwizdka do gwizdka trzy tysiącesześćset pięćdziesiąt trzy.
Z powodu lat przestępnych doszły trzy dni dodatkowe...

[Rubin] - Dla mężczyzny jest dosyć obojętna jakość kobiety, zależy mu zaś - dziwna rzecz - na ilości. Dzięki temu zostaje na placu bardzo mało kobiet pominiętych.
- I dlatego to działalność donżuanów jest dobroczynna! - Sołogdin podniósł rękę w eleganckim, uprzejmym geście.
- Kobiety natomiast dbają o jakość, trzeba wam wiedzieć! - potrząsnął dłygim palcem Kondraszow. - Ich zdrady to akty poszukiwania jakości! - i w ten sposób doskonali się progenitura.

s. 388.

Gorszy niż rozbój jest sąd stronny
Gdzie prawo śpi - tam katy sędzie...

W czterdziestym piątym roku Czang Kaj-szek był naszym sojusznikiem. W czterdziestym dziewiątym udało się go obalić - a więc został gadem i mówiło się k l i k a. Teraz znowu próbują obalić Nehru i piszą, że jego reżim w Indiach podparty jest policyjnymi pałkami. Jeśli uda się go utrącić, to będą pisać: klika Nehru, która uciekła na wyspę Cejlon. Jeżeli się nie uda, to pisać o nim będą - nasz szlachetny przyjaciel Nehru. Bolszewicy tak bezwstydnie przystosowują się do chwilowego stanu rzeczy, że przydałoby się teraz jeszcze raz przeprowadzić powszechny chrzest Rusi, a już by oni wyszukali w dziełach Marksa jakąś odpowiednią wskazówkę, powiązaliby ten chrzest z internacjonalizmem i ateizmem.

s. 515.