Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Rosjan

Zobacz listę Rosjan

Rosjanie wg. profesji

Właśnie ta skłonność do żarcików, to podkreślanie arystokratycznej niezależności duchowej – najbardziej drażni półbydlęta z sołowieckiej straży.

A za tym strachem i za tym szychem – co to za ludzie? Co za jedni? Stara arystokracja. Kadrowi oficerowie. Filozofowie. Uczeni. Malarze. Artyści. Wychowankowie Liceum w Carskim Siole17 Wychowanie i tradycja wpoiły im zbyt wiele dumy, aby mogli okazywać teraz przygnębienie lub strach: nie lamentują, nie skarżą się na zły los nawet przyjaciołom. Należy do dobrego tonu, aby przyjmować wszystko z uśmiechem, nawet gdy człowieka prowadzą na rozwałkę. Tak zgoła, jakby całe to polarne, zagubione wśród fal więzienie było jakimś niefortunnym epizodem podczas pikniku. Trzeba być dowcipnym. I drwić z tych, co więzienia pilnują.

Klasyczna formuła, powtarzana w tych latach przez mieszczuchów: "Coś w tym chyba jest...Bez powodu u nas człowieka nie wsadzą".

Przejrzystej konstrukcji procesu bynajmniej nie psuje obrona: zgadza się ona ze wszystkimi, zgłaszanymi na bieżąco, wnioskami prokuratora; przemówienie oskarżycielskie nazywa ona historycznym, swoje zaś argumenty - wąskimi i cytowanymi wbrew wewnętrznemu przekonaniu, bowiem "sowiecki obrońca - jest przede wszystkim obywatelem sowieckim" i "wraz ze wszystkimi ludźmi pracy doznawać może jeno oburzenia" w obliczu zbrodni swoich klientów.

Jeżeli podsądni są niewinni - to dlaczego ich miano aresztować? Skoro zaś są już aresztowani - to znaczy, że są winni!

...sąd nie zamierza bynajmniej rozpatrywać sprawy bezstronnie, że zdecydowany jest kierować się wyłącznie interesem sowieckiej władzy.

Pierwszy to raz pozwolono sobie na proces publiczny, ba, prowadzono przed oczyma Europy - i jest to pierwsza próba pokazu "gniewu mas". Ten gniew mas udał się wyjątkowo.

Zamiar - czy też czyn - to dla nas wszystko jedno! (...) I kara - ta sama!!!

Czy spotkanie mogło mieć miejsce? Taka możliwość nie jest wykluczona".
Nie wykluczona? - a więc to fakt!

Zoja kochała ojca aż do zapamiętania. Nie mogła potem już chodzić do szkoły (wciąż jej dokuczano: "Twój ojciec to szkodnik!" A ona krzyczała: "Mój tatuś jest dobry!"). Przeżyła po tej rozprawie tylko jeden rok (przedtem nigdy nie chorowała), w ciągu tego czasu ANI RAZU SIĘ NIE ZAŚMIAŁA, chodziła zawsze z opuszczoną głową i stare baby przepowiadały: "Patrzy w ziemię, długo nie pożyje". Umarła na zapalenie opon mózgowych i umierając wciąż wzywała ojca.

Nie uważam was za sąd, tylko za aktorów, grających napisane z góry role w tym wodewilu. Jesteście narzędziem wstrętnej prowokacji zaplanowanej przez NKWD. Cokolwiek tu powiem - i tak skażecie mnie na rozstrzelanie. Ale wierzę, że nadejdzie czas - i wy właśnie zajmiecie nasze miejsca!...

...my wszyscy z wami razem jesteśmy komunistami! Jakże więc mogliście przystać na to - aby występować przeciw nam? Okażcie skruchę! Przecież wy i my razem - to tylko my!

A więc, to co możliwe należy uznać za istniejące realnie, to wszystko. Niewielki przeskok filozoficzny. Zgoda?...Aha, jeszcze jedno! no, wam tego nie muszę nawet tłumaczyć: jeżeli na rozprawie wycofacie się i powiecie coś, czegośmy tutaj nie ustalili to rozumiecie chyba, że oddacie tym przysługę jedynie międzynarodowej burżuazji, zaszkodzicie natomiast Partii. No i, rzecz jasna nie czeka was wtedy lekka śmierć.

...śledczy zrozumiał, że Rappoport ma dość siły woli i że nie boi się śmierci, więc też śledztwo zelżało. "Patrzajcie, to z ciebie taki wilk!" - powiedział mu śledczy. "A wilk" - przytaknął Rappoport. - "I waszym psem nigdy nie będę".

...jest pewna granica, poza którą już się nie chce, już przykrzy się być prawomyślnym królikiem. Jest to chwila, w której królik doznaje olśnienia: wszystkie króliki są tylko dostarczycielami mięsa i futra, a dlatego jedyne co mogą zyskać, to tylko zwłoka, nie zaś prawo do życia. Jest to chwila, gdy chce się wołać: "A niechże was diabli, strzelajcie już prędzej!".

Człowiek czyta i musi podziwiać: oto co znaczy formuła jak NAJLUŹNIEJSZA! oto co znaczy sens mniej lub bardziej szeroki! Czyta człowiek i przypomina sobie, jak szeroko rozpościerał się nasz najmilszy artykuł...
"...propaganda albo agitacja, albo udział w organizacji, albo poparcie (będące poparciem obiektywnym, albo mogące okazać się takim)...dla organizacji albo osób, działalność, która nosi charakter...".
Ależ dajcie mi tu świętego Augustyna, a też mu ten artykuł przypnę!

...organizację kontrrewolucyjną można wykryć nawet gdy jej nie ma...

Język, którym operuje główny oskarżyciel ma taki kształt: "interesuje mnie kwestia faktu!"; proszę skonkretyzować moment tendencji!"; "operujemy na płaszczyźnie analizy prawdy obiektywnej". Czasami strzeli znienacka łacińskim przysłowiem (co prawda, powtarza je przez kilka procesów z rzędu, dopiero po kilku latach dopracuje się drugiego). Ale też trzeba przyznać, że w trakcie tej rewolucyjnej bieganiny zdążył skończyć dwa fakultety. Co w nim ujmuje, to fakt, że o podsądnych wyraża się z całą bezpośredniością: "zawodowi nikczemnicy!". I nie bawi się w żadną hipokryzję. Nie podoba mu się na przykład uśmiech oskarżonej, więc jeszcze przed sentencją sądu, mówi złowrogo, kawa na ławę: "A co do was, obywatelko Iwanowa z tym waszym uśmiechem, to znajdziemy sposób, żeby już nigdy więcej się nie pojawił!".

W praktyce Rewwojentrybunałów "traci wszelki sens prawo apelacji, wprowadzone przez burżuazję.;. w ustroju sowieckim nikomu nie jest potrzebna ta mitręga".
"Wprowadzanie praktyki odwołań jest rzeczą absolutnie niedopuszczalną". "Odmawia się prawa do wnoszenia skarg kasacyjnych" . "Wyroki należy wykonywać prawie bez zwłoki, aby efekt represji był jak najsilniejszy". "Trzeba koniecznie odbierać przestępcom wszelką nadzieję na odwołanie, albo zmianę wyroku Rewolucyjnego Trybunału Wojennego".
"Rewolucyjny Trybunał Wojenny jest niezbędnym i wiernym organem Dyktatury Proletariatu i zadaniem jego jest przeprowadzenie klasy robotniczej przez niebywałe zwały ruin, przez oceany krwi i łez...aż do krainy wyzwolonej pracy, szczęścia mas pracujących i wszelkiego piękna".

Wadim osadził towarzyskie zapędy współpacjentów, stwierdzając wkrótce po przybyciu do sali:
- Towarzysze, żeby gadaniem zagotować kubek wody, trzeba mówić po cichu przez dwa tysiące lat, a głośno - przez siedemdziesiąt pięć lat, a i to przy założeniu, że nie będzie żadnych strat ciepła. Sami widzicie, jaki jest pożytek z gadaniny!