Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty Amerykanów

Zobacz listę Amerykanów

Amerykanie wg. profesji

(...) Wszystko wyglądało tu jak w jakimś niezwykłym podziemnym królestwie, ponadczasowym miejscu między światami, gdzie potępieńcy wędrowali smętnie przez pewien czas, nim w końcu znaleźli drogę na dół, do tego z piekieł, na które zasłużyli swymi grzechami.

Miał nadzieję, że dwa nowe garnizony okażą się przydatne. Straż może utoczyć krwi wolnym ludziom, ale na dłuższą metę nie zdołamy ich powstrzymać. Oddanie Mance'a Raydera płomieniom niczego nie zmieniło. Nadal nas jest za mało, a ich zbyt wielu. Muszę wysłać ludzi za Mur. Ale czy wrócą, jeśli to zrobię? str 185.

Dwaj mężczyźni i kobieta z niemowlęciem, uciekający przed klęską ku śmierci. I tak wkrótce by skonali z głodu albo zimna. Tak było lepiej. Szybciej. To była łaska.

Człowiek podniecony czuje się prawie tak samo dobrze jak pijany.

To tak, jak wdziać nowe ubranie. Tak zapewniał go Sam. Z początku nie pasuje za dobrze, ale gdy już ponosisz je pewien czas, poczujesz się w nim wygodnie.
[......]
-Wiarołomca powiedziałby ci to, co pragniesz usłyszeć, i zdradziłby cię później. Wasza Miłość wie, że wybrano mnie uczciwie. Ojciec zawsze mówił, że jesteś sprawiedliwym człowiekiem.
Sprawiedliwym, ale bezlitosnym. Tak brzmiały słowa lorda Eddarda, ale Jon nie uważał, by rozsądnie było o tym wspominać.

- Lady Waynwood. - Alayne ledwie mogła w to uwierzyć. - Dlaczego miałaby wydać jednego ze swoich synów za...za...
- ...bękarta? Przede wszystkim jesteś bękartem lorda protektora, nigdy o tym nie zapominaj. Waynwoodowie to bardzo stary i dumny ród, ale nie są tak bogaci, jak mogłoby się zdawać. Przekonałem się o tym, gdy zacząłem skupować ich długi. Co prawda, lady Anya nigdy nie sprzedałaby syna za złoto...ale podopieczny to co innego. Młody Harry jest tylko jej kuzynem, a posag, jaki zaoferowałem lady Anyi, jest jeszcze większy od tego, który właśnie zgarnął Lyonel Corbray. Musiał taki być, by zgodziła się narazić na gniew Spiżowego Yohna. To pokrzyżuje wszystkie jego plany, Jesteś obiecana Harroldowi Harddyngowi, słodziutka, pod warunkiem że uda ci się zdobyć jego chłopięce serce, co dla ciebie nie powinno być trudne.

- Czy słowa kiedykolwiek wzruszyły wilka?

W nocy kwadratowe, czarne budynki otacza romantyczna poświata; szaropomarańczowe i bladoniebieskie światła miasta przywodzą na myśl tajemnicę, milczącą pieśń i wielką samotność (…) Opowieści o ludzkich losach są nic niewarte. Prawdziwe opowiadania, te zwykle mają jakąś fabułę. Zaczynają się, ciągną jakiś czas, a kiedy się kończą, to naprawdę koniec wszystkiego, chyba że facet pisze cały cykl. Ale w życiu nigdy tak nie jest, ludzie błąkają się bez celu, gadają bez ładu i składu i tak bez końca. Nic się nigdy nie kończy.

Martwy wróg stanowi piękny widok.

- To wojna - powiedział. - Odwieczna wojna między słońcem i mgłą. Mgła wygrywa. Panuje w dolinach, na równinach i na brzegach morza. Słońce ma zaledwie kilka górskich szczytów, a i to tylko za dnia.

Bocznymi drogami wędrują banici, a jaskinie to dobre kryjówki dla ściganych ludzi.

- Co się stało, mamo? Dlaczego płaczesz?
Dlatego, że jesteś bezpieczny - chciała mu powiedzieć. Dlatego, że nigdy nie stanie ci się nic złego.

Bardziej żałosny od karła bez nosa może być tylko karzeł bez nosa i bez grosza przy duszy.

Na południe dojechali żywi ludzie, a wrócą tylko zimne kości.

Ten bezbrody szczeniak mógłby zdobyć każdą dziewczynę w Siedmiu Królestwach, pomimo niebieskich włosów. Żadna nie oparłaby się jego oczom.

Lodowy smok przynosił na świat śmierć. Śmierć spokój i zimno.

- O co chodzi? - zapytała Daenerys. - Przyszedłeś z jakąś skargą albo prośbą? Czego od nas pragniesz?
Nerwowo oblizał spękanie wyschnięte wargi.
- Przy...przyniosłem...
- Kości? - zapytała zniecierpliwiona. - Przypalone kości?
Uniósł worek i wysypał jego zawartość na posadzkę.
To rzeczywiście były kości, poczerniałe i spękane. Te długie rozszczepiono, żeby dobrać się do szpiku.
- To był ten czarny - ciągnął mężczyzna z warkliwym ghiscarskim akcentem. - Skrzydlaty cień. Opadł z nieba i...i...Nie. Dany zadrżała. Nie, o nie, nie.
- Czy jesteś głuchy, głupcze? - zawołał Reznak mo Reznak. - Nie słyszałeś moich słów? Zgłoś się jutro do moich faktorów. Zapłacą Ci za owcę.
- Reznaku - rzekł cicho ser Barristan - zamknij gębę i otwórz oczy. To nie są kości owcy.
Nie - pomyślała Dany. To kości dziecka. str 64-65.

Tak jest, król może być twardy i bezlitosny, ale dziecko u piersi? Tylko potwór oddałby żywe niemowlę płomieniom.

To odważni głupcy, ale zawsze głupcy.

Nie ufaj nikomu. I zawsze trzymaj smoka pod ręką.