Uspienski miał życiorys co się zowie typowy, to znaczy – nie przeciętny, lecz jakby skupiający w sobie najistotniejsze cechy epoki. Był synem popa, nie był nikim więcej w chwili wybuchu rewolucji. Co go w życiu oczekiwało? Ankiety, ograniczenia, zesłanie, represje. I przecież ojca nie można sobie zamienić, nie sposób go wykreślić z ankiet. Ale nie, Uspienski znalazł sposób: ZABIŁ SWEGO OJCA i oznajmił władzom, że uczynił to z KLASOWEJ NIENAWIŚCI! To pobudka zdrowa, to zmienia sprawę, to już prawie nie morderstwo! Dano mu mały wyrok – a w obozie od razu posłano do roboty kulturalno–oświatowej. Prędko odzyskał wolność i oto widzimy go już jako wolnego naczelnika sekcji K–O Solówek.
