Słuchania argumentów, obiektywizowania ataków nauczyłem się od Erwina Axera. To odstresowuje, ale jednocześnie jest odbierane jako oznaka słabości. Na razie wszystkie ataki przemilczam, żadnych wojen nie prowadzę, a tym bardziej prasowych, mimo ciągłych prowokacji z tamtej strony.
Staram się być bezkonfliktowy. Tej sztuki nauczyłem się od momentu, kiedy zacząłem reżyserować. Jako aktor byłem trudny i konfliktowy. Z wiekiem człowiek łagodnieje i mądrzeje. Wiele doświadczyłem w teatrze i znam życie. Jednak byłem też szczęściarzem, który miał swoich mistrzów. Mogłem ich podglądać, ścigać się z nimi i wysysać z nich, co najlepsze. Dziś młodzi, często bezczelnie, sami uważają się za mistrzów. A nie daj Bóg, jak 30-latek osiągnie tzw. sukces. Na tym poprzestaje i zaczyna się zjadanie własnego ogona.
Piłka nożna nie jest teatrem, nie jest twórcza, choć ma dużo do czynienia z myśleniem. To jest umiejętność, niezwykłe rzemiosło, w którym są talenty większe i mniejsze. Mało tego, sukces jest wymierny: wygrywam albo przegrywam. Teatr jest niewymierny. Pewne przedstawienia są zlekceważone przez krytyków. Nie mam żadnych argumentów, żeby z tym walczyć. Muszę to przyjąć do świadomości.
Nauczyłem się patrzeć na politykę okiem przyrodnika, a w przyrodzie są różne okazy.
Nie mam wątpliwości, że jestem przeszkodą w odbudowie państwa, w którym wszystko, co było najgorsze w III RP, miałoby powrócić w pełnej chwale. Mam jednak satysfakcję z tego, że jestem prezydentem z woli wyborców, którzy wykazali się wielką samodzielnością, przeciwstawiając się fali nieprawdziwych ataków na mnie.
Ale Pan bez przerwy to samo, pan nie wytrzymuje, pan rozumie, że siła moich argumentów jest taka, że pan nie ma żadnych szans.
Nauczyłem się, że w demokracji najważniejsze jest to, kto ma dostęp do mikrofonu.
Fakty to uparte rzeczy; jakiekolwiek byłyby nasze życzenia, nasze inklinacje lub nakazy naszych pasji, nie mogą one zmienić stanu faktycznego i dowodowego.
Radzenie sobie z wbijającymi nóż w plecy, to była jedna z rzeczy której się nauczyłem. Oni są silni tylko wtedy kiedy jesteś odwrócony tyłem.
Kiedy wchodziłem do branży modowej, nie miałem zielonego pojęcia o biznesie, co z czasem przyniosło przykry skutek. Moim „dyplomem” było bankructwo mojej firmy. To dzięki niemu nauczyłem się najwięcej o prowadzeniu własnej firmy, o rynku mody, mediach, marketingu. Nigdy wcześniej nie odebrałem tak przydatnej lekcji. Na początku bolało, ale to była najlepsza nauczka od losu, jaką mogłem dostać.
Jestem dużo spokojniejszy niż dawniej. Od dwóch lat dokładam starań, by odbudować moje życie po straszliwym błędzie, jaki popełniłem. Nauczyłem się wystarczająco dużo, by wiedzieć, że nigdy nie będę mógł powiedzieć: 'Żyję pełnią życia duchowego', i wiem, że ciągle będę się musiał doskonalić.