- O, tu jest wypychacz zwierząt - powiedział Bill. - Może chciałbyś coś kupić. Ładnego wypchanego pieska?
- Chodź - odparłem. - Jesteś pod gazem.
- Śliczne wypchane pieski - mówił Bill. - Niewątpliwie ozdabiają mieszkanie.
- Chodź.
- Tylko jednego wypchanego pieska. Mnie wszystko jedno. Ale słuchaj, Jake. Tylko jednego pieska.
- No, chodźże.
- Po nabyciu przywiązujesz się do takiego na zawsze. Zwykła wymiana wartości. Ty dajesz im pieniądze. Oni ci dają wypchanego pieska.
- Kupimy go sobie wracając.
- Dobrze. Niech będzie, jak chcesz. Piekło wybrukowane nie kupionymi wypchanymi pieskami. Nie moja wina.