Nie mówiła: "Wszystko będzie dobrze" ani nie wypowiadała innych fałszywych słów pocieszenia. Po prostu przytulała dziewczynę i pozwalała jej płakać. Potem sama również się rozpłakała. Dlaczego nie? Po cholerę ma udawać, że nie jest zdruzgotana?
Nie mówiła: "Wszystko będzie dobrze" ani nie wypowiadała innych fałszywych słów pocieszenia. Po prostu przytulała dziewczynę i pozwalała jej płakać. Potem sama również się rozpłakała. Dlaczego nie? Po cholerę ma udawać, że nie jest zdruzgotana?
W demokracji zbawiony będzie ten, kto wyznaje religię tolerancji i sortuje śmieci.