- Nie chcę się mieszać w twoje sprawy osobiste, ale czy on...albo ty...nie uważaliście? - zapytał ojciec.
- Brałam pigułki, lecz zawiodły - odparła.
- A zatem nie ma winnego...chyba że obarczyłbym winą was oboje - stwierdził przyglądając się jej uważnie. Nie mogę jednak tego zrobić, Frannie. Sześćdziesięcioczteroletni facet ma skłonność do zapominania o tym, że kiedyś także miał dwadzieścia jeden lat, więc nie będziemy mówić o czyjejkolwiek winie.
