Natomiast bardzo zazdroszczę Francuzom ich języka erotycznego. Mówię to bez kokieterii i nie dlatego, że rozmawiamy dla PLAYBOYA. Odkryłem ten język w czasie oglądania przedstawienia Kabaret erotyczny na małej scenie Komedii Francuskiej. Dowiedziałem się wtedy, że „kochać” w sensie fizycznym, we Francji ma dziesiątki niewulgarnych synonimów. U nas wszystko kojarzy się negatywnie, po prostu okropieństwo. Żal mi, że po polsku nie mogę mówić o tym, co prawie codziennie jest częścią życia każdego z nas, w sposób radosny i taktowny. Zwyczajny po prostu. Myślę, że gdybyśmy mogli o tym rozmawiać w sposób lepszy, to – mówiąc górnolotnie – stalibyśmy się lepsi i zdrowsi.