Moje wyobrażenie piekła to party w amerykańskim stylu. Proszą mnie o prelekcję i dodają: „Po wykładzie będzie mały bankiet” – wiem, że to piekło. Wszyscy ci sfrustrowani idioci, którzy podchodzą i mówią: „Profesorze Żiżek, wiem, że musi pan być zmęczony, ale…”. Pieprzcie się. Skoro wiecie, że jestem zmęczony, po co mnie zagadujecie? Naprawdę staję się coraz bardziej stalinistą. Liberałowie zawsze twierdzą, że zwolennicy totalitaryzmu lubią ludzkość jako taką, ale nie mają zrozumienia dla konkretnych ludzi, prawda? OK, idealnie pasuje to do mnie. Ludzkość? Tak, jest w porządku – parę świetnych rozmów, nieco wielkiej sztuki. Konkretni ludzie? Nie, 99 procent to nudni idioci.
Kondominium niemiecko-rosyjskie pod żydowsko-amerykańskim zarządem powierniczym.
Na mą cześć, przyjacielu, nie masz tego wszystkiego, o czem mówisz: nie ma diabła, nie ma piekła.