Herbata była bardzo smaczna. Aromatyczna, mocna mieszanka, a nie jakaś chińska słabizna, którą ku mojemu utrapieniu zawsze podawała pani Kelsey. Były też tosty, dżem, talerz bułeczek i ciasto. Pan Emmott z niezwykłą grzecznością wszystko mi podsuwał. Zawsze widział, kiedy mam pusty talerzyk.