Ależ pani Estelle, przecież to nie pani wina, że ktoś skoczył z mostu – próbowała ją pocieszyć Julia.
Ani nie mostu – wtrąciła Anna-Lena.
Co proszę?
To nie wina tego mostu, że ktoś z niego skoczył. Trzeba wam wiedzieć, że dobrze to pamiętam, bo Roger bardzo źle to zniósł.
Znał tego mężczyznę, który skoczył? – spytała Estelle.
Nie, nie, nie. Ale dużo wiedział o moście. Był inżynierem, no rozumiecie, budował mosty. Nie ten konkretny, ale jeśli komuś zależy na mostach tak bardzo jak Rogerowi, to w końcu przejmuje się wszystkimi mostami. Mówili o tym mężczyźnie w telewizji, tak jakby to była wina mostu. To bardzo martwiło Rogera. „Mosty są po to, żeby zbliżać ludzi”, tak twierdził.