Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj
Bolesław Prus

Bolesław Prus cytaty

Bolesław Prus (ur. piątek, 20 sierpnia 1847; zm. niedziela, 19 maja 1912) przeżył 64 lata, 8 miesięcy i 29 dni

Polski pisarz, prozaik, nowelista i publicysta okresu pozytywizmu, współtwórca polskiego realizmu, kronikarz Warszawy, myśliciel i popularyzator wiedzy, działacz społeczny, propagator turystyki pieszej i rowerowej. Jeden z najwybitniejszych i najważniejszych pisarzy w historii literatury polskiej.

Strona numer 15

- Powinien by pan zacząć apostołować swoje nowe poglądy.
- Ja myślę, proszę pani, że na to szkoda czasu, bo jedni nigdy ich nie zrozumieją, a inni nie uwierzą bez osobistego doświadczenia.

Może spotkacie kiedy wiejskiego chłopca, który szuka zarobku i takiej nauki, jakiej między swoimi nie mógł znaleźć. W jego oczach zobaczycie jakby odblask nieba, które przegląda się w powierzchni spokojnych wód; w jego myślach poznacie naiwną prostotę, a w sercu tajemną i prawie bezświadomą miłość. Wówczas podajcie rękę pomocy temu dziecku. Będzie to nasz mały brat, Antek, któremu w rodzinnej wsi stało się już za ciasno, więc wyszedł w świat oddalając się w opiekę Bogu i dobrym ludziom.

Każdy z nas ma dziesiątki, jeżeli nie setki niewidzialnych wrogów. Dziękuj więc (...), że masz choć jednego niewidzialnego przyjaciela.

Stopiło się w nim dwu ludzi: romantyk sprzed roku sześćdziesiątego i pozytywista z siedemdziesiątego. To, co dla patrzących jest sprzeczne, w nim samym jest najzupełniej konsekwentne.

Gdyby ten człowiek zamiast sklepu posiadał duże dobra ziemskie – byłby bardzo przystojnym; gdyby urodził się księciem – byłby imponująco pięknym.

Dzisiejsze pokolenie ma mocne głowy i zimne serca.

Swoją drogą, niechaj nas Bóg zachowa od damskiej klienteli. Ja może dlatego nie mam odwagi do małżeństwa, że ciągle widuję damy w sklepie. Stwórca świata formując cud natury, zwany kobietą, z pewnością nie zastanowił się, jakiej klęski narobi kupcom.

Cóż to była za radość! Teraz brakowało Antkowi tylko żony, żeby mógł ją bić, i już byłby z niego prawdziwy młynarz!

Nawet między zwierzętami nie znajdziesz tak podłych bydląt jak ludzie. W całej naturze samiec należy do tej samicy, która mu się podoba i której on się podoba. Toteż u bydląt nie ma idiotów. Ale u nas!...Jestem Żyd, więc nie wolno mi kochać chrześcijanki...On jest kupiec, więc nie ma prawa do hrabianki...A ty, który nie posiadasz pieniędzy, nie masz praw do żadnej zgoła kobiety...

Narody nie po to żyją, aby się mścić, ale ażeby rozwijać się i spełniać jakąś misję cywilizacyjną.

Społeczeństwo jest jak gotująca się woda: co wczoraj było na dole, dziś pędzi w górę... — A jutro znowu spada na dół — Rzecki.

To jest kobieta; nigdy nie zapełniona beczka Danaid, w której topią się szlachetne uczucia, wielki rozumy, no – i grube pieniądze...

To jedno czuję, że ten człowiek zabrał mi duszę.

Wszyscy ludzie powinni mieć rozum, serce i energię, tylko – nie za dużo, rozumu, nie za dużo serce, nie za wiele energii...Bo co innego jest ustępowanie wszystkiemu wszystkiemu wszystkim, a co innego – narzucanie swojej osobistości. Co innego ślamazarna bierność, a co innego nieuznawania żadnych praw poza swoimi interesami czy kaprysami.

Rozumiem kobietę, która oddaje się z miłości albo sprzedaje się z nędzy. Ale na zrozumienie tej duchowej prostytucji, którą prowadzi się bez potrzeby, na zimno, przy zachowaniu pozorów cnoty, na to już brakuje mi zmysłu.

[major do Krukowskiego:] Gdyby każde niepowodzenie u kobiet miało kończyć się śmiercią wielbiciela, to ty, mój kochany, dla samego siebie musiałbyś założyć oddzielny cmentarz...

- Wątpię – rzekł po namyśle Dębicki – ażeby istoty świata nadzmysłowego mogły porozumiewać się z nami...
- Dlaczego?... – spytała Ada.
- Czy pani – mówił Dębicki profesorskim tonem – mogłaby porozumiewać się na przykład...z ostrygami?...Czy uważałaby pani za stosowne tracić czas na tłomaczenie im: co to jest świat, który my widzimy i słyszymy?...Czy nareszcie byłaby choć najsłabsza możność objaśnienia o naszym świecie istot, które ani wzroku, ani słuchu nie mają?...Otóż nam tak brakuje odpowiednich zmysłów do ujęcia świata nadzmysłowego, jak ostrygom słuchu do zachwycania się naszymi operami, a wzroku do oceniania piękności naszych krajobrazów...

Zgryzota jest jak trucizna: dobrze ją wypluć...

Czy ty jesteś tym, na co przez całe życie czekałem?

Po wyjściu doktora spostrzegł, że coś się w nim zmieniło; oto na tle dotychczas bezwzględnej apatii pojawiło się jakieś uczucie. Był to bezimienny ból, z początku bardzo mały, który szybko powiększył się i stanął w mierze. W pierwszej chwili można go było porównać do delikatnego ukłucia szpilką, a później do jakiejś zawady w sercu, nie większej od laskowego orzecha. Już żałował apatii, kiedy przyszło mu na myśl zdanie Feuchterslebena:

„Radowałem się w mojej boleści; bo zdawało mi się, żem spostrzegł w sobie tę płodną walkę, która tworzyła i tworzy wszystko na tym świecie, gdzie bez przerwy walczą nieskończone siły.”

„Jednakże co to jest?” — spytał siebie czując, że w jego duszy miejsce apatii zajmuje głucha boleść. I wnet odparł:

„Aha, jest to budzenie się świadomości…

Galeria - kliknij aby powiększyć