Marszałek Jurek zakazał mi zrzeczenia się immunitetu. Ale lepiej byłoby, gdyby uwzględnił wolę ośmiuset tysięcy Polaków, którzy podpisali się pod petycją PO, by w ogóle znieść immunitet.
Mam wrażenie że moja żona poświęcała się dla mnie przez bardzo wiele lat i że nadchodzi w małżeństwie taki czas, że trochę poświęcenia musi wykazać mąż. Mam wrażenie, że to chyba właśnie tego typu postawę nazywamy w życiu miłością.
Kraść może każdy, a chodzi o to, ażebyśmy złodziei w końcu trwale z polityki i w ogóle z życia publicznego wyeliminowali.
Niepokoi mnie pomysł PiS na państwo, bo on abstrahuje od realnych zmian ustrojowych. Jest takie wrażenie, ale ono jest pozorne. Wysiłek PiS koncentruje się na deplatformizacji państwa, to wszystko, co się teraz dzieje. Ona jest wykonywana w trybie gangsterskim, strasznie awanturniczym, zuchwała deplatformizacja. To nie są zmiany ustrojowe, to są zmiany personalne. To jest wykonywane pod osłoną rozbudowanych programów socjalnych. To będzie osłaniane sypaniem groszem publicznym.
Nie mam konkretnej odpowiedzi na to pytanie. Wszystko zależy od okoliczności. Jestem już w wieku, w którym polityka jako przygoda mnie przestała interesować. Samo robienie jaj albo awantury to już nie jest coś, co by mnie dziś pasjonowało. Za to bardzo chętnie wrócę, jeśli będzie stał za tym jakiś duży projekt naprawy państwa, który pchnie nas do przodu i pozwoli zrobić wiele dobrych rzeczy dla kraju.
Jest się w takiej sytuacji: po jednej stronie ma się Leppera, po drugiej Giertycha i ma się coś zrobić dla Polski. Nie do pozazdroszczenia.
Jak może być legalne postępowanie w którym ktoś kto, jak powiedział dzisiaj w sejmie Aleksander Małachowski, jest faktycznie skazywany na infamię wyrokiem ministra spraw wewnętrznych. Jest skazywany na tę karę bez orzeczenia sądu, bez jakiejkolwiek kontroli niezawisłego organu, bez możliwości odwołania się od tego wyroku, bez jakiegokolwiek trybu określonego jakimkolwiek prawem, bez możliwości jakiejkolwiek obrony. Jest obywatel i urząd, który w sposób samowolny określa czy ma być on skazany na infamię, czy nie. Bez odwołania. No, to wracamy w bardzo ponure czasy.
Dzisiejsza społeczna elita znajduje swe korzenie bardziej w dawnym komunistycznym albo koncesjonowanym przez PRL biznesie aniżeli w starym ziemiaństwie lub burżuazji. Także polscy inteligenci w większości mają w swej historii rodzinnej gwałtowny awans społeczny zazwyczaj w pierwszych latach PRL. (…) Dlatego nasza współczesna wspólnota nie upomni się na tym polu ani o własność ani o sprawiedliwość.
Mój świętej pamięci brat odegrał w naszych dziejach niezwykłą rolę. Jego życie było życiem owocnym. Zginął, podobnie jak jego żona i 94 inne osoby pod Smoleńskiem. Lecieli tam nie dlatego, że to był dla nich obowiązek służbowy. Polecieli tam wiedząc, że to nie jest bezpieczne. Sprawa ich śmierci jest do dziś niewyjaśniona. Twierdzenie, że nie było tam zamachu, to jest twierdzenie, które nie ma żadnych podstaw. Wszelkiego rodzaju jak i wszelkiego rodzaju dane odnoszące się do samego wydarzenia, wskazują na to, że został on i wszyscy inni zamordowani.
Jest mi przykro z tego powodu, że taki film jest realizowany; który — jak słyszałem — w zdecydowany sposób oczernia polskich funkcjonariuszy. Czytałem wręcz taką opinię, że pokazuje ich jak niemal sadystów. A to są ludzie, którzy wykonują swoje obowiązki; którzy wykonują zadania; którzy strzegą granicy Rzeczypospolitej Polskiej i bezpieczeństwa Polaków. Nie dziwię, że funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy zapoznali się z tym filmem, użyli tego hasła "tylko świnie siedzą w kinie", znanego nam z czasów okupacji hitlerowskiej, kiedy w naszych kinach pokazywano propagandowe filmy hitlerowskie.
Gdyby społeczeństwa i rządy państw zachodnich miały odpowiednią wiedzę, a także w jakiejś mierze przez nią uwarunkowaną wolę polityczną, to wojna ta mogłaby mieć zupełnie inny przebieg albo nawet może i by nie wybuchła. Na przykład dlatego, że nie powstałyby Nord Streamy.
Jest rzeczą niesłychanie niepokojącą, że do tej pory rządzą Polską trumny Piłsudskiego i Dmowskiego. (...) Traktowanie dzisiaj, przy tak zmienionej sytuacji, Piłsudskiego czy Dmowskiego jako źródła wskazań, jest nonsensem. Świadczy, to tylko o ogromnej bezradności w myśleniu politycznym polskim.
Za największy sukces „Kultury” uważam to, że po raz pierwszy intelektualiści i opozycjoniści rosyjscy zaakceptowali koncepcję niezależnej Ukrainy. (...) Od Sołżenicyna do Sacharowa zaszła ogromna ewolucja.
Doszliśmy więc do przekonania, że rola Polski na Wschodzie jest nadal ogromna, ale inna niż by to wynikało z koncepcji jagiellońskich. Dzisiaj są one kompletnie nierealne na skutek nacjonalizmów narodów sąsiadujących z Polską od wschodu. Powtarzanie tego spotkałoby się z podobną reakcją, z jaką spotkał się federalizm Piłsudskiego. Byłoby to uznane za nową formę imperializmu polskiego.
Tutaj docieramy, mówiąc nawiasowo, do ciekawego przyczynku psychologicznego, jeśli idzie o Polaków. To jest chyba jedyny naród, który przy swoich niesłychanych wadach, ma też niezwykłą zaletę: pozwala sobie mówić prawdę w oczy. Tę prawdę nawet wówczas, kiedy jest dla niego bardzo nieprzyjemna.
Najważniejszą rolą „Kultury” – jak uważam – jest dawanie materiału do myślenia politycznego i kulturalnego. Nie narzucanie jakiejś koncepcji, ale dawanie materiału do przemyśleń.