Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty poetów

Zobacz listę poetów

Powiązane tematy: poezja

Poeci wg. narodowości

Jest we mnie coś, co nie do końca odpowiada ogólnie przyjętym normom, zasadzie „w zdrowym ciele zdrowy duch”. Pociągają mnie nie te rzeczy, co trzeba: lubię pić, jestem leniwy, nie mam boga, polityki, idei ani zasad. Jestem mocno osadzony w nicości, w swego rodzaju niebycie, i akceptuję to w pełni. Nie czyni to ze mnie osoby zbyt interesującej. Nie chcę być interesujący, to zbyt trudne. Pragnę jedynie miękkiej, mglistej przestrzeni, w której mogę żyć, i jeszcze żeby zostawiono mnie w spokoju.

Często najlepsze chwile w życiu to te kiedy nic nie robisz, tylko zastanawiasz się nad swoim istnieniem, kontemplujesz różne sprawy. I tak kiedy na przykład mówisz, że wszystko nie ma sensu, to nie może do końca nie mieć sensu, bo przecież jesteś świadom, że nie ma sensu, a Twoja świadomość braku sensu nadaje temu jakiś sens. Rozumiecie o co mi chodzi? Optymistyczny pesymizm.

Jeżeli już o coś zabiegasz, idź na całego, w przeciwnym razie nawet nie zaczynaj.

Nigdy nie byłem samotny. Siedziałem w pokoju - myślałem o samobójstwie. Byłem w dołku. Czułem się fatalnie - gorzej niż kiedykolwiek - ale nigdy nie czułem, że inna osoba mogłaby wejść i wyleczyć to, co mnie gryzie. Albo że ileś tam osób mogłoby to zrobić. Innymi słowy, samotność nigdy nie była moim zmartwieniem, bo zawsze tak bardzo pragnąłem odosobnienia. Za to na przyjęciu albo na stadionie pełnym wiwatujących ludzi, tam mógłbym czuć się samotny. Zacytuję Ibsena: "Najsilniejsi są najbardziej samotni" (…). Znasz typowe reakcje tłumu: "Hej, jest piątkowy wieczór, co chcesz robić? Siedzieć tak tutaj?" No cóż, tak. Bo tam na zewnątrz nic nie ma. To głupota. Głupole spotykają się z głupolami. Niech się ogłupiają sami (…). Żal mi milionów, ale nigdy nie czułem się samotny. Lubię siebie. Jestem najlepszą rozrywką jaką mam. Napijmy się jeszcze wina!

Miłość to forma uprzedzenia. Kochasz to, czego potrzebujesz, kochasz to, co poprawia ci samopoczucie, kochasz to, co jest wygodne. Jak możesz twierdzić, że kochasz jednego człowieka, skoro na świecie jest dziesięć tysięcy ludzi, których kochałabyś bardziej, gdybyś ich kiedyś poznała? Ale nigdy ich nie poznasz.

Postanowiłem zostać w łóżku do południa. Może do tego czasu szlag trafi połowę świata i życie będzie o połowę lżejsze.

Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna.

...kiedy będę już wiedział, że gdy myślałem, że wiem, to było tylko istnienie, i że w końcu mnie zeżre, wraz ze śmierdzącym ciałem, męka bez form i stacji, i że choć o tym wiem, to i tak nie wiem nic, tylko krzyczę jak zawsze, bardziej lub mniej donośnie, bardziej lub mniej otwarcie. Krzyczmy więc, to podobno człowiekowi pomaga. Tak, krzyczmy, krzyczmy, tym razem, a potem może raz jeszcze, a potem pewnie koniec.

HAMM Wczoraj! Co to znaczy? Wczoraj!
CLOV (gwałtownie) To znaczy tego parszywego, pieprzonego dnia, który poprzedził ten parszywy, pieprzony dzień. Używam słów, jakich mnie nauczyłeś. Jeżeli nic już nie znaczą, naucz mnie innych. Albo pozwól mi milczeć.

Rodzina, praca, trzecia ojczyzna, dupy, forsa, sztuka i natura, sumienie, zdrowie, mieszkanie, Bóg i ludzie – same klęski.

Tu leży ten, co wiał z tego świata
Do tego stopnia, że dotychczas zmiata.

Urok naszego kraju – poza tym oczywiście, że mało jest zaludniony, chociaż prezerwatywy, nawet te najmocniejsze, są tu nie do zdobycia – polega na tym, że wszystko pozostaje bezpańskie z wyjątkiem archaicznych ekskrementów Historii. Zbiera się je zawzięcie, wypycha trocinami i wystawia na pokaz. Patrioci się roją – węsząc na czterech łapach, z rozognionymi twarzami – wszędzie, gdzie czas posadził jakąś potworną kupę.

To, co nazywają miłością, to wygnanie, z pocztówką z bliskich sobie okolic, od czasu do czasu.

Mówi się ludziom zaledwie, że chce się wyciągnąć nogi, a oni od razu widzą całe ciało jak długie. To, nad czym się biedziłem w mym jednostkowym królestwie, a co moja pozycja – pozycja mego ciała – oddawała zaledwie w ogromnym przybliżeniu i w dosyć płaski sposób, to była sjesta umysłu, uśpienie własnego ja i myśli o tej resztce zatruwających drobiazgów, które zwie się nie-ja, a nawet, skrótowo światem.

VLADIMIR Przecież nie możesz chodzić boso.
ESTRAGON Jezus chodził.
VLADIMIR Jezus! Co to ma wspólnego. Nie zamierzasz się chyba z nim porównywać?
ESTRAGON Całe życie się z nim porównuję.
VLADIMIR Ale tam, gdzie on żył, było ciepło!
ESTRAGON Tak. I szybko krzyżowali.

Nie dotykaj mnie! Nie pytaj mnie o nic! Nie mów nic do mnie! Zostań ze mną!

HAMM Zapomniała o nas natura.
CLOV Nie ma już natury.
HAMM Nie ma natury! Przesadzasz.
CLOV W pobliżu.
HAMM Przecież oddychamy, zmieniamy się! Tracimy włosy, zęby. Świeżość! Ideały!
CLOV No to nie zapomniała o nas.

Bo jak można lepiej wielbić Wszechmogącego, niż chichocząc wraz z nim z jego żarcików, zwłaszcza tych słabszych?

Swego czasu, nie przeczę, parałem się astronomią. Potem przez kilka lat babrałem się w geologii. Potem mnie upieprzyła, na krótko, antropologia i kilka innych dziedzin, jak na przykład psychiatria, które są z nią związane, to znowu nie związane, po czym znowu związane, w zależności od tego, co ostatnio odkryto. W antropologii najbardziej brała mnie jej negacja, jej nieugięte dążenie, by określać człowieka, jak określa się Boga, to znaczy przez to, czym nie jest. Lecz moje pojęcie o tym było nad wyraz mgliste, brakowało mi właściwie znajomości człowieka i nie za bardzo wiedziałem, co znaczy właściwie być. Ach, próbowałem wszystkiego. Na koniec zaszczyt władania moimi ruinami przypadł w udziale magii i nawet jeszcze dziś, kiedy się tam przechadzam znajduję jakieś jej ślady. Najczęściej jednak to miejsce nie ma żadnego planu ani żadnej granicy, i wszystko w nim, po materię, która się na nie składa, nie mówiąc o jej porządku, jest dla mnie nieprzeniknione.

I nie jest naprawdę ważne, czy powiem to, czy tamto, czy jeszcze coś innego. Mówienie to tworzenie. Oczywiście pozorne. Niczego się nie tworzy; wydaje się, że się tworzy, że się udaje wymknąć, a duka się tylko swą lekcję, strzępy wyuczonego, zapomnianego zdania, życie wyzute z łez, to właśnie nad nim się płacze. E tam, szlag by to trafił!