...kiedy będę już wiedział, że gdy myślałem, że wiem, to było tylko istnienie, i że w końcu mnie zeżre, wraz ze śmierdzącym ciałem, męka bez form i stacji, i że choć o tym wiem, to i tak nie wiem nic, tylko krzyczę jak zawsze, bardziej lub mniej donośnie, bardziej lub mniej otwarcie. Krzyczmy więc, to podobno człowiekowi pomaga. Tak, krzyczmy, krzyczmy, tym razem, a potem może raz jeszcze, a potem pewnie koniec.
