Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich poetów

Zobacz listę poetów

Zobacz listę polskich poetów

Powiązane tematy: poezja

Poeci wg. narodowości

(...) wszelkie wymogi, oczekiwania, przygany mają znaczenie tylko wtedy, kiedy wpuszczam je do siebie i, mówiąc językiem psychologii, internalizuję, czyli uwewnętrzniam. Presja zazwyczaj powstaje na zewnątrz, ale działa we mnie dopiero wtedy, kiedy otworzę jej drzwi (...). Im dłużej żyję, tym bardziej staje się dla mnie wyraźne, że odpowiedzialność za uleganie tej presji jest po mojej stronie.

Jeśli to "wiadomo" trwa niedługo - jeśli kobieta wraca do jazdy konnej, do sztalug, na żagle - pewnie uda się to doświadczenie jakoś wchłonąć. Ale jeśli trwale zrezygnuje z tego, co ją karmiło, stapiając się z rolą matki w jej najbardziej konserwatywnym, ciasnym jak gorsety naszych prababek wydanie, ani się obejrzy, a pozwoli Męczennicy zająć miejsce u szczytu stołu. I nikomu to nie posłuży.

Traumą nie jest to, że twoi rodzice się kłócili i rozwiedli, że twój ojciec był w więzieniu, że patrzyłeś na nałogi najbliższych, że byłeś zaniedbywany. To nie jest trauma. To są wydarzenia, które wywołały traumę. Czym jest trauma? Nie jest tym, co się tobie przydarza; jest tym, co się w tobie wydarza w wyniku tego, co się stało. Trauma jest wydarzeniem wewnętrznym. Samo słowo pochodzi od greckiego słowa »ranienie«. Tak więc trauma jest raną.

Wszystko otwiera się i zamyka w każdej chwili.

Nie umiem i nie chcę rozstrzygać kwestii odpowiedzialności moralnej rodziców, którzy nie byli „wystarczająco dobrzy”. Nikt nie wie, co dźwigali, ile stoczyli bitew, na ile to, że ich córki i synowie wyrośli na ludzi poranionych, było ich wyborem, a na ile – wynikiem ich własnych skrzepów bólu i ich własnych ran.

"Wolność to znaczy robić to, czego się naprawdę chce – czyli to, co nam służy”. Nie chodzi o to, na co się ma ochotę – ale o to, czego w naszym wewnętrznym rozpoznaniu potrzebujemy. Kiedy popatrzymy lata później na ten wybór, przytakniemy mu, bo on był dobry dla nas w tamtym momencie życia.

Łza chce powiedzieć - "jestem".

Poczucie, że rządzimy swoim życiem, generuje wielkie napięcie. [...] Nie rządzisz. Nie decydujesz. Wszystko jest tak, jak ma być.

Moim niezbywalnym prawem jest szaleć z radości na widok łubinów, które zakwitły niedaleko mojego domu, rzucać się z piskiem na szyję dawno niewidzianej przyjaciółce, z żarliwością dyskutować o kolorach bluzek, wąchać trawę po deszczu, wpadać w stan absolutnego zachwytu na widok pięknej filiżanki. Jeśli czyimś zdaniem ujmuje mi to powagi czy, tfu-tfu, nienawidzę tego słowa, profesjonalizmu, spoko. Cudzy żar może złościć tego, komu jest w życiu zimno. Cudza swoboda może drażnić tego, komu jest w życiu ciasno. Ale to nie zmieni zadania, jakie sama przed sobą stawiam.

Gdzie jest reżyser? Kto konkretnie od nas czegoś wymaga? Ta sąsiadka, ten kierownik, ten wujek? Kościół? Szkoła? Zarząd? Nie wiadomo. Wszyscy na raz i nikt pojedynczo. Ale dopóki mój palec w obwiniającym geście skierowany jest ku światu, nic się nie zmieni. [...] Presja zazwyczaj powstaje na zewnątrz, ale działa we mnie dopiero wtedy, kiedy otworzę jej drzwi: "wchodź, zapraszam, nie, nie musisz zdejmować butów!".

Ktoś powiedział, żeby nie mylić cudzej sceny z własnymi kulisami...

Krwawnik, mniszek, ułudka: aż dziw, że nie potrafią ocalić nas.

Nie cykorz, siostro. Bój się i rób. Ćwicz się w wypowiadaniu swojego zdania. Ćwicz się w mówieniu o sobie dobrze. Za jakiś czas przekonasz się, że boisz się mniej.

Nie wybieramy tego, co dostajemy – możemy natomiast choć trochę wybrać, jak postąpimy z tym, co dostałyśmy.

Mamy tyle zgody na innych, ile zgody na siebie. Jeśli mam zgodę na siebie samą, na wszystkie swoje kawałki, na wszystkich „mieszkańców" swojego wewnętrznego domu, nie potrzebuję zaj- mować się tym, jak inni się ubrali czy co jedzą. Będę dalej miała swoje poglądy i swoje oceny moralne; będą sprawy, o które zechcę walczyć. Ale nie będę dopieprzać się do innych nieproszona o radę. Będę miała świadomość, że każdy się z czymś zmaga i coś niesie w plecaku, którego nie widzę. Nie będę innym wypominać, że „zdziwiają" tylko dlatego, ze ja mam inaczej. Ja bym tak nie powiedziała, ja bym tak nie poczuła, ja bym tak się nie ubrała – ale ja nie jestem wzorem z Sèvres.”..

Miłość bez odwagi stałaby w miejscu, odwaga bez miłości byłaby niedostatecznie serdeczna.

Moja nowa powieść "Siekierezada, albo zima leśnych ludzi" (...) ma za tło zimę i leśnych ludzi. Tak zwana akcja powieści rozgrywa się w lesie na zrębie, gdzie bohater pracuje, oraz we wsi gdzie bohater mieszka na kwaterze u Babci Oleńki. Rozgrywa się także w miejscach okolicznych - w gromadzkiej wsi Hopla, gdzie znajdują się między innymi restauracja "Hoplanka" i ośrodek zdrowia, oraz we wsi Czerniawa gdzie pewna bliżej nie zidentyfikowana baba pędzi bimber po który od czasu do czasu zachodzą bohater utworu i jego kumpel po siekierze Peresada. To wszystko to warstwa zewnętrzna utworu. Warstwą wewnętrzną są przeżycia bohatera - Janka Pradery - jego niewymowna miłość do dziewczyny którą nazywa gałązką jabłoni i jego dziwna choroba, która objawia się tym, że nawiedza go co pewien czas jakiś dym. Dym który osacza go i całkowicie obezwładnia.

Po przyjeździe do Polski, odczuwałem dziecinną nostalgię nie tyle do całej Francji co do tych miejsc, we Francji, gdzie się urodziłem, i gdzie spędziłem 11 lat. Potem nowy kraj jakim była dla mnie Polska, w sposób dosyć całkowity zaabsorbował mnie. To co było we mnie francuskie: krajobrazy, a przede wszystkim język którym przestałem się posługiwać, to wszystko zapadło w jakiś taki letarg, ale tak naprawdę obudziła się we mnie tak zwana francuskość w momencie kiedy poszedłem na studia właśnie na filologię francuską.

(...) słowa są tylko słabym echem niewyrażonego żalu.

Intuicja jest w domenie intelektu tym, czym jest prawość w domenie uczuć.