Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty brytyjskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę brytyjskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

ZAKAŁA: Postarzałeś się.
HARRY: Owszem.
ZAKAŁA: Ale rozumu ci nie przybyło.

Jeszcze nigdy żaden czarodziej nie zaprosił Zgredka, żeby usiadł… jak równy z równym...

Pani Trelawney przeszła obok nich, szeleszcząc jedwabiami.
- Czy ktoś by chciał, żebym pomogła mu zinterpretować mgliste kształty wewnątrz kuli? - zapytała, podzwaniając bransoletami.
- Ja nie potrzebuję żadnej pomocy - szepnął Ron. - Przecież to jasne. Wieczorem będzie bardzo mglisto.
Harry i Hermiona wybuchnęli śmiechem.

RON: Mnie tam nic nie przeraża. Poza mamą.

- Był związany czarem, któremu podlega jego gatunek, co oznaczało, że musiał być posłuszny bezpośredniemu rozkazowi swojego pana, Syriusza. Przekazał jednak Narcyzie informacje, które dla Voldemorta okazały się bardzo cenne, ale Syriuszowi wydały się banalne i nie zabronił skrzatowi ich ujawniać. - Na przykład? - Na przykład to, że osobą, na której Syriuszowi najbardziej zależy, jesteś ty - powiedział cicho Dumbledore. - Albo to, że Syriusz jest dla ciebie i ojcem, i bratem. Voldemort oczywiście wiedział, że Syriusz jest w Zakonie, i że ty wiesz, gdzie on jest, ale informacje od Stworka pozwoliły mu zrozumieć, że jedyną osobą, którą będziesz chciał uratować bez względu na wszystko, jest Syriusz Black.

Oczywiście amortencja nie wzbudza prawdziwej miłości. Miłości nie można sztucznie wzbudzić lub udać.

To bardzo ważne, mówił mu wtedy Dumbledore, by walczyć, by ciągle walczyć, by nie ustawać w walce, bo tylko wtedy zło można powstrzymać, choć nigdy nie da się go całkowicie wyplenić...

Był to złośliwy, chłodny wiatr. Wyszukiwał u swoich ofiar najsłabsze punkty, takie jak kark albo kolana, wyrywając ludzi ze snu na jawie i pozbawiając ich pociechy, jaką jest ucieczka od rzeczywistości.

DRACO: Wiesz, zawsze ci zazdrościłem Weasleya i Granger. Miałem...GINNY: Crabbe'a i Goyle'a.
DRACO: Dwóch przygłupów, którzy nie potrafili odróżnić jednego końca miotły od drugiego.

Jest martwy jak kamień - powiedział Howard, jakby martwość była stopniowalna i ta, której nabawił się Barry Fairbrother, okazała się wyjątkowo paskudna.

Czułem się, jakby ktoś zapalił ogień w mojej głowie, a dementorzy nie mogli go ugasić...To nie było miłe uczucie...to była obsesja, ale dawał ami siłę, rozjaśniała umysł. Tak więc pewnego wieczoru, gdy otworzyli drzwi celi, żeby dać mi jedzenie, wyślizgnąłem się jako pies...Było im o wiele trudniej wyczuć zwierzęce emocje. Byłem chudy, chudziutki, zdołałem prześlizgnąć się przez kraty...przepłynąłem na ląd...powędrowałem na północ i wślizgnąłem się na błonia Hogwartu jako pies...Od tego czasu żyłem w Zakazanym Lesie...wymykałem się tylko, żeby popatrzeć na quidditcha...Latasz na miotle tak dobrze, jak twój ojciec Harry...

Zmierzę się ze śmiercią w nadziei, że trafisz na godnego siebie przeciwnika i będziesz znów śmiertelny.

Znał się z Ginny od lat...to naturalne, że czuje się za nią odpowiedzialny...że chce się nią opiekować...że chciałby rozerwać Deana na strzępy za to, że ją całuje...Nie...trzeba zapanować nad tym szczególnie braterskim uczuciem...

Obaj staraliśmy się ofiarować naszym synom nie to, czego potrzebowali, ale to, czego my potrzebowaliśmy.

Tu spoczywa Zgredek, wolny skrzat.

Prawdziwa trudność, a zarazem wielkość, polegała na tym, żeby być tym, kim się jest naprawdę, nawet jeśli - a raczej zwłaszcza gdy- oznaczałoby to bycie okrutnym czy niebezpiecznym. Odwaga polegała na tym, żeby nie starać się ukryć zwierzęcia, którym się jest. Z drugiej jednak strony należało unikać bycia zwierzęciem w większym stopniu, niż było się nim w rzeczywistości.

(...) głos Cho dźwięczał mu w uszach za każdym krokiem. Z Cedrikiem. Z Cedrikiem Diggorym. A już zaczynał lubić Cedrika, już gotów był zapomnieć, że pokonał go w quidditchu i jest taki przystojny, taki popularny, kibicują mu prawie wszyscy. Teraz nagle uświadomił sobie, że tak naprawdę Cedrik jest bezwartościowym przystojniakiem, którego mózg nie wypełniłby kieliszka do jajka.

Zrozumiał, że staje wobec tego, przed czym Moody zawsze ich ostrzegał...wobec niemożliwego do zablokowania zaklęcia Avada kedavra, a Voldemort miał rację: tym razem nie było przy nim matki, która oddałaby za niego życie...Tym razem był zupełnie sam, pozbawiony jakiejkolwiek ochrony...

(...) Sprawdźcie, czy to coś, co łypie na was ślepiami, ma nogi. Jeśli ma, możecie śmiało spojrzeć mu w te ślepia, chociaż jeśli to będzie naprawdę Sami-Wiecie-kto, to będzie i tak ostatnia rzecz, jaką zrobicie w życiu.

Nadzieja nigdy nie wygasa.