- Czy nie zakochałeś się przypadkiem w Pomponii? W takim razie żal mi cię, niemłoda i cnotliwa! Nie umiem sobie wyobrazić gorszego nad to połączenia.
Był to, według znanego u nas określenia, jeden z administratorów świeżego powietrza w mieście, to jest jeden z tych ludzi nie robiących nic
(...) jestli na świecie drugi kraj, gdzie tyle, gdzieby tyle nieładu i swawoli dopatrzyć można?...Co tu za rząd? - Król nie rządzi, bo mu nie dają… Sejmy nie rządzą, bo je rwą… Nie masz wojska, bo podatków płacić nie chcą; nie masz posłuchu, bo posłuch wolności się przeciwi; nie masz sprawiedliwości, bo wyroków nie ma komu egzekwować i każdy możniejszy je depce (...) Który by w świecie naród nieprzyjacielowi do zawojowania własnej ziemi pomógł? Który by tak króla opuścił, nie za tyraństwo, nie za złe uczynki, ale dlatego, że przyszedł drugi, mocniejszy? Gdzie jest taki, co by prywatę więcej ukochał, a sprawę publiczną więcej podeptał?
Są ludzie, którym majętność nad wszystko milsza, inni za zdobyczą na wojnie gonią, inni się w koniach kochają, a ja bym waćpanny za żadne skarby nie oddał!
Afekt jest jako strzała, która niespodzianie pierś przeszywa, i oto czuję jej grot, choć wczoraj sam bym nie wierzył, gdyby mi kto powiadał.
[Odpowiedź Oleńki na zaskoczenie Kmicica w związku z posądzeniem go o wyrzeknięcie się jej osoby] Tak jest! jeśli nie słowy, to uczynkami. Bo nie pójdę za człowieka, na którym ciężą łzy ludzkie i krew ludzka, którego palcami wytykają, rozbójnikiem zowią i za zdrajcę mają!
Miał lat trzydzieści kilka, był zatem w wieku, w którym instynkt z siłą niemal nieubłagalną popycha mężczyznę do założenia ogniska domowego, pojęcia żony i stworzenia rodziny. Największy pesymizm jest bezsilny wobec instynktu; nie broni od niego ani artyzm, ani żadne zadania życiowe. Skutkiem tego żenią się mizantropi, pomimo swojej filozofii, artyści, pomimo sztuki, jak również wszyscy tacy ludzie, którzy twierdzą, że swoim celom oddają nie pół, ale całą duszę.
Nie słucha się w dwudziestym drugim roku życia czarownego słowa kocham spokojnie. Trudno je wymówić, ale równie trudno go wysłuchać bez gwałtownego bicia serca. Każdy, kto je raz w życiu wymówił lub wysłuchał, pamięta dobrze, jakie wzburzenie, jaki niepojęty zamęt, jaką rozkosz, ale i jaki przestrach budzi ono, gdy płynie nie tylko z ust, ale i z serca. Hej! świat się zatoczy, zakręci i pociemnieje, i zabłyśnie zarazem. Słyszysz szum własnej krwi w żyłach, szelest własnego pulsu. Jedno maleńkie słówko! a jest w nim tyle wartości, ile warte szczęście...Ale ma i ono stronę odwrotną. Gdy brzmi bez echa, bywa śmiesznym, gdy bez prawdy - nikczemnym.
Lubię jednak tę naukę za to, że nie pozwala zabijać. Ale jeśli nie pozwala zabijać, to nie pozwala zapewne ani kraść, ani oszukiwać, ani fałszywie świadczyć, a zatem nie powiem, aby była łatwą. Uczy ona widocznie nie tylko uczciwie umierać, jak uczą stoicy, ale i uczciwie żyć.
Więc tobie, wielka, święta przeszłość, i tobie, krwi ofiarna, niech będzie chwała i cześć po wszystkie czasy!
- My krzyż na płaszczach nosim - odpowiedział z dumą Schönfeld. Na to zaś Powała: - A trzeba go nosić w sercach.
- Oddam wszystko, co chcą. Lecz na myśl o Krzyżakach zbudziła się w nim wnet stara nienawiść i objęła go jak plomień, gdyż po chwili dodał przez zaciśnięte zęby: - I dołożę, czego nie chcą.