Nie słucha się w dwudziestym drugim roku życia czarownego słowa kocham spokojnie. Trudno je wymówić, ale równie trudno go wysłuchać bez gwałtownego bicia serca. Każdy, kto je raz w życiu wymówił lub wysłuchał, pamięta dobrze, jakie wzburzenie, jaki niepojęty zamęt, jaką rozkosz, ale i jaki przestrach budzi ono, gdy płynie nie tylko z ust, ale i z serca. Hej! świat się zatoczy, zakręci i pociemnieje, i zabłyśnie zarazem. Słyszysz szum własnej krwi w żyłach, szelest własnego pulsu. Jedno maleńkie słówko! a jest w nim tyle wartości, ile warte szczęście...Ale ma i ono stronę odwrotną. Gdy brzmi bez echa, bywa śmiesznym, gdy bez prawdy - nikczemnym.
Przyzwyczaiłem się do życia pod Stryjem, to potrafię żyć i pod Ojcem.