Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty angielskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę angielskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Wypowiedziałem słowa nadziei, ale nadzieja nie jest jeszcze zwycięstwem.

Dziwne bywają koleje losu: nienawiść rani czasem sama siebie.

...w ich sercach otworzyły się słodkie rany i radość była im niczym miecze, i wpłynęli z pieśnią w krainy, gdzie szczęście splata się z cierpieniem, a łzy są trunkiem błogości.

Nie zawsze zdrowie ciała jest rzeczą najlepszą i nie zawsze najgorszą jest śmierć w bitwie, choć bardzo bolesna.

- Wraz z tym darem weź moje słowa - powiedziała. - Nie wróżę, bo wszelkie wróżby są dzisiaj zawodne: po jednej stronie czyhają ciemności, po drugiej nic nie ma prócz nadziei. lecz jeśli nas nie zwiedzie nadzieja, przepowiadam ci, Gimli, synu Gloina, że będziesz miał ręce pełne złota, a mimo to nigdy złoto nie zdobędzie nad tobą władzy.

Jeżeli prości ludzie mają być wolni od trosk i strachu, muszą pozostać prości.

Jeden wszakże czarodziej, którego znałem osobiście, z dawna tej sztuki się nauczył i doszedł w niej do wielkiej wprawy, jak zresztą we wszystkim, czym się zechciał bawić.

Czy przygody nigdy się nie kończą? Myślę, że nigdy. Ktoś musi zawsze ciągnąć dalej zaczęty wątek.

Nogi Dużych Ludzi nieraz ustają na wyboistej drodze, po której krasnolud wędruje dalej, chociaż dźwiga brzemię dwakroć cięższe niż on sam.

- Gandalf! - zdołałem wreszcie wymówić, chociaż tylko szeptem. Czy myślicie, że odpowiedział: "Dobry wieczór, Pippinie! Cóż za miła niespodzianka!"? Wcale nie! Powiedział:
- Wstawaj, Tuku, bęcwale jeden! Gdzie, u diaska, podziewa się Drzewiec wśród tego rumowiska? Mam do niego sprawę. I to pilną!

A przecież

Taurelilomea - tumbalemorna
Tumbaletaurea Lomeanor

- tak dawniej mawiały elfy. Świat się zmienił, lecz pozostaje jeszcze gdzieniegdzie wierny.

Nie szafuj życiem bez potrzeby, tylko dlatego, żeś rozgoryczony.

Przed nim stało Drzewo, jego Drzewo, ukończone. Jeśli można było powiedzieć coś takiego o żyjącym Drzewie, którego liście się otwierały, gałęzie rosły i chwiały się na wietrze (…) Popatrzył na Drzewo, powoli uniósł ręce i szeroko je rozłożył. — To dar! — powiedział.

- Coś ci dolega Frodo? - spytał jadący obok Gandalf.
- Tak, boli mnie ramię. Rana znowu się odezwała, a pamięć ciemności wciąż wisi nade mną. Dziś mija rok tamtego dnia.
- Cóż, niestety, są takie rany, które się nigdy do końca nie zaleczą - rzekł czarodziej.
- Obawiam się, że tak właśnie jest z moją. Naprawdę nigdy chyba nie ma całkowitych powrotów. Co z tego, że znajdę znów w Shire, jeśli wcale nie zobaczę jej takiej samej, gdyż i ja nie jestem już ten sam. Zostałem raniony nożem, zębem, powaliła mnie trucizna, niosłem okrutny ciężar. Gdzież wreszcie znajdę prawdziwy odpoczynek?

- Sama historia nie kończy się - odparł Frodo - lecz osoby biorące w niej udział odchodzą, gdy kończy się ich rola. Nasza rola także się skończy, prędzej czy później.

- W tym celu właśnie zostaliście wezwani. Mówię: wezwani, jakkolwiek nie ja was do swego domu zwoływałem, goście z różnych dalekich stron! Przybyliście i spotkaliście się wszyscy w tym samym dniu, jak gdyby przypadkiem. A jednak to nie przypadek.

- Eowino, nie chciałbym, żeby świat się skończył, nie chciałbym tak prędko utracić tego, co dopiero teraz znalazłem.
- Utracić, co znalazłeś? - spytała. Spojrzała mu w oczy poważnie i łagodnie. - Nie wiem, co mógłbyś w tych dniach znaleźć i co obawiasz się stracić. Nie, nie mówmy o tym, przyjacielu. Nie mówmy o niczym! Stoję na jakiejś okropnej krawędzi, ciemności nieprzeniknione wypełniają otchłań u moich stóp i nie wiem, czy za mną jest jakieś światło. Nie mogę się jeszcze odwrócić. Czekam na dopełnienie się losu.
- Wszyscy na to czekamy - rzekł Faramir.

- Gdybym do własnych sił dołączył jego moc, rozporządzałbym zbyt wielką, straszliwą potęgą, a Pierścień zyskałby nade mną władzą tym większą, tym bardziej zabójczą (...) Bo nie chcę stać się podobny do Władcy Ciemności. A przecież Pierścień trafia do mojego serca poprzez litość, litość dla słabości; pożądam siły po to, by czynić dobrze.

I rozpłakał się nagle. A z nim razem śmiało się i płakało całe wojsko i dopiero gdy wśród śmiechu i łez czysty głos minstrela wzbił się dźwiękiem złota i srebra, ucichli wszyscy. Minstrel śpiewał to w języku elfów, to we Wspólnej Mowie, aż serca słuchaczy poruszone słodyczą słów wypełniły się radością ostrą jak miecze i myśl ich uleciała w krainę, gdzie ból i szczęście stapiają się w jedno, a łzy poją weselem jak wino.

- Ja tej rzeczy nie wezmę, nie schyliłbym się po nią, gdyby leżała na gościńcu. Nawet gdyby Minas Tirith chwiała się w posadach i gdybym ja tylko mógł ją uratować używając oręża Czarnego Władcy dla jej dobra i ku własnej sławie.