Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty amerykańskich pisarzy

Zobacz listę pisarzy

Zobacz listę amerykańskich pisarzy

Pisarze wg. narodowości

Opróżniłem szklankę jednym haustem. Czułem się dziwnie. Jakby nic nie było ważne. Pani Śmierć. Śmierć. Celinę. Ta cała zabawa mnie wypompowała. Straciłem werwę. Istnienie było nie tylko absurdalne, stanowiło ciężką harówę. Wystarczy pomyśleć, ile razy człowiek musi zmieniać w ciągu życia bieliznę.

Cóż, jak mawiały chłopaki, gdzieś trzeba było pracować. Więc z rozsądkiem niewolników godziliśmy się na swój los

W Ameryce musisz być zwycięzcą, nie ma innego wyjścia, musisz nauczyć się walczyć za nic i nie zadawać pytań.

Utrzymywała, że mnie kocha. Lubiła zawiązywać mi wstążki na kutasie i zakładać mu małą papierową czapeczkę na główkę.

- Nie będzie pan miał nic przeciwko temu, że przyprowadzę przyjaciół?
- Nie mam przyjaciół.
- Mam na myśli swoich przyjaciół.

Uznałem, że jestem szalony i nieprzystosowany, co czyniło mnie jeszcze bardziej odrażającym. Wybrałem się do biblioteki, gdzie próbowałem znaleźć książki traktujące o tym, co wywoływało u ludzi stany podobne do mojego, jednak albo nie mogłem ich znaleźć, albo nie byłem w stanie zrozumieć tych, które znalazłem.

Lou odzyskał pracę, którą stracił przez chlanie, i poprzysiągł, że będzie pił tylko w weekendy.
- Jak chcesz, przyjacielu - powiedziałem mu. - Tylko trzymaj się ode mnie z daleka, ja piję na okrągło.

- Zakochałem się - wyznał.
Nic nie powiedziałem. Skręciłem papierosa.
- Wierzysz w miłość? - spytał.
- Muszę. Raz mi się zdarzyła.
- Gdzie ona jest?
- Nie ma jej. Nie żyje.
- Nie żyje? Jak to się stało?
- Picie.
Moja też pije. Martwię się o nią. Jest wiecznie zaprawiona. Nie potrafi przestać.
- Nikt nie potrafi.
(...) Stary, naprawdę ją kocham!
- Do diabła, Marty, pewnie chodzi tylko o seks.
- Nie, kocham ją. Hank, ja naprawdę to czuję.
- Zdarza się.
(...)
- Na razie pijesz równo. Jeśli ją tak kochasz, rzuć to w cholerę. Od razu.
- Na Boga - zrobię to! Wyleję wino do zlewu!
- Nie bądź taki melodramatyczny. Zostaw mi kieliszek.

Lecimy do San Francisco, gdzie mam czytać swoje wiersze.
Jestem Henry Chinaski, poeta. Mądry i głęboki. Wspaniały. Ale jaja, nie? Nie, naprawdę mam wspaniałe jaja.

Prawdę mówiąc, jestem facetem, który ma mnóstwo problemów i przypuszczalnie większość z nich stwarza sobie sam. Mam na myśli kobiety, hazard i wrogie uczycie wobec zbiorowości - a im większa grupa, tym większa moja wrogość. Nazywają mnie negatywnie nastawionym ponurakiem.
Nie mogę zapomnieć tej kobiety, która wykrzyczała mi w twarz:
- Jesteś taki cholernie negatywny! Życie może być piękne!
Pewnie i może, zwłaszcza gdy ktoś nie drze mordy.

Przeszła przez podwórko, otworzyła furtkę i ruszyła alejką w świetle księżyca. Dochodziła pierwsza w nocy, niebo było zupełnie bezchmurne. Tam, w górze, tkwiły wciąż te same gwiazdy. Dotarła do bulwaru i ruszyła na wschód, aż znalazła się przed drzwiami "Blue Mirror". Weszła do środka i rozejrzała się. Przy końcu baru siedział samotnie pijany Walter. Podeszła do niego i usiadła obok.
- Tęskniłeś za mną, misiu? - zapytała.
Walter uniósł głowę. Rozpoznał ją, ale nie odpowiedział. Spojrzał na barmana, który ruszył w ich stronę.
Wszyscy się tu znali.

- Nigdy nie udałoby mi się to z facetem po studiach. Są jacyś tacy mięciutcy, jak słodkie bułeczki. Do tego ten porządek w domu. Wiesz, czułam się, jakbym miała pokojówkę. On sam sprzątał. Wszystko było bez skazy. Można było jeść rosół prosto z klopa. Był antyseptyczny, taki właśnie był.
- Napij się dobrze ci to zrobi.
- I nie potrafił się kochać.
- Chcesz powiedzieć, że mu nie stawał?
- Nie, stawał mu przez cały czas. Ale nie potrafił dać kobiecie rozkoszy, wiesz. Nie wiedział co z nim robić. Cała ta forsa i wykształcenie, a był do niczego.
- Chciałbym mieć wyższe wykształcenie.
- A po co? Masz wszystko co trzeba, George.

- Chcę, żebyś zrobił wywiad z tą suką, która wyszła za kanibala. Dużo seksu. Pomieszaj miłość z horrorem, rozumiesz?
- Rozumiem. Robię to przez całe życie.

Lubiłem swój tyłek. Nie lubiłem u siebie wiele rzeczy, ale lubiłem swój tyłek i swojego kutasa.

Styl to brak osłony.
Styl to brak fasady.
Styl to największa naturalność.
Styl to jeden człowiek samotny pośród
miliardów innych ludzi.

Im mniej wierzyłeś w życie, tym mniej miałeś do stracenia. Sam także nie miałem wiele do stracenia, ze swoim kutasem przeciętnej długości.
(...)
Posiadanie kutasa przeciętej długości wydało mi się nagle nie najgorszym grzechem.

narawdę? - spytałem.

"żałosna omyłka" -
powiedziała.
(...)

a ja pomyślałem:
jesteś żałosna i ja jestem żałosny
i twoje żałosne tłuste dupsko
żałosny chód
żałosne łóżko
żałosne życie
i żałosna śmierć
i ta twoja żałosna
pani Evans
i żałosne grube gówno
was obu.

"mój boże - powiedzą ludzie - Chinaski nic tylko pisze o kotach!"
"mój boże - mówili dawniej - Chinaski nic tylko pisze o kurwach!"

te zrzędy będą zrzędzić i nie przestaną kupować moich książek.

kumpel raz mi powiedział:
"stary, czego tylko się tkniesz, zamienia się w gówno!"


ma rację.
onanizuję się od jedenastego roku życia.

...spojrzałem na słońce. bezlitosny świat, żadnej dobrej nowiny, a ja nienawidziłem życia pod mostem. lubię małe pokoje, zaciszne klitki, z których mógłbym jakoś prowadzić ten bój. do tego kobieta. butelka. byle nie praca dzień w dzień. ale jakoś nie potrafię się tego dochrapać. za mało sprytny jestem.