Jakżebym pragnął być na tyle mocny, by wziąć ją w ramiona i zanieść do nieba.
Jakżebym pragnął być na tyle mocny, by wziąć ją w ramiona i zanieść do nieba.
Usiłuję jakoś przetrwać dzień, zachowując dość siły, by stawić czoło następnemu.
I kiedy oczy mi się zamknęły po raz ostatni, pomyślałem: O Boże, co ja zrobiłem?
Poza tym przebywając z nią zdałem sobie sobie sprawę, jak bardzo byłem samotny.