Dlaczego miałbym przejść na emeryturę? Siedzieć w domu i oglądać telewizję? Nie, dziękuję. Wolę wyjść i grać.
Kiedyś myślałem, że każdy kto robi dziwne rzeczy jest dziwny. Teraz myślę że to ludzie nazywający innych dziwnymi są dziwni.
Zachowywaliśmy się tak, jakbyśmy mieli żyć wiecznie. Tak zresztą każdy myślał w czasach Beatlesów, nieprawdaż? Któż myślał, że przyjdzie nam umrzeć?
Po wszystkim, co mnie w życiu spotkało, wierzę w dobroć i dobrego ducha. Uważam, że religia po prostu spersonifikowała dobro i zło, i tak dobro [good] stało się Bogiem [God] po usunięciu „o”, natomiast zło [evil] stało się Diabłem [Devil] po dodaniu „d”. To jest moja opinia o religii.
Nasza muzyka jest zdolna wywołać chwiejność emocjonalną, zachowanie patologiczne, a nawet bunt i rewolucję.
Znam Polskę. Całą, bo koncertuję również w tej „B” i „C”. Widzę, w jakich warunkach często rosną nam dzieci. To szary świat, gdzie dudni disco polo, a dzieci są zaniedbane. I choćbym się narażała na śmiech, powiem: śpiewanie dla nich traktuję jak misję i obowiązek.
Mam w sobie bardzo dużo wewnętrznego dziecka! Jestem wciąż naiwną, niepoprawną optymistką, szczerą dziewczynką z otwartym sercem do ludzi.
Mam naprawdę gigantyczny apetyt na życie, który – naprawdę w to wierzę – nie zmniejszy się w kolejnych dekadach. Zamierzam być aktywną, wiecznie uśmiechniętą staruszką.
Chociaż podkreślmy pewną bardzo istotną rzecz: aby kobieta była naprawdę szczęśliwa, musi zaakceptować i pokochać samą siebie.
[...] na temat seksu najgłośniej krzyczą panowie w sutannach, czyli ci, którzy – przynajmniej w teorii – nic o nim nie wiedzą
Każda 10-latka chce dziś być szybko dorosła. Chce śpiewać piosenki o miłości jak dojrzałe artystki. Gdy w programie telewizyjnym małe dziecko śpiewa o "złamanym sercu", jak mam mu uwierzyć? Pozwólmy dzieciom być dziećmi jak najdłużej.
Uświadomiłam sobie, że moja "familijna" twórczość to niezwykła misja dawania ludziom radości i niezwykły dar.
Na naukę nigdy nie jest za późno, ale uważam, że im wcześniej dziecko obcuje z muzyką, tym lepiej przyswaja sobie w ogóle każde wiadomości.
Kiedy po raz pierwszy ujrzałam muszlę koncertową, wyrwałam się mamie, wdrapałam na scenę, stanęłam przed mikrofonem i... zaczęłam śpiewać wymyśloną na poczekaniu piosenkę!