Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Cytaty losowe Szukaj

Cytaty polskich celebrytów

Zobacz listę celebrytów

Zobacz listę polskich celebrytów

Celebryci wg. narodowości

Nie no, nie chodzę do spowiedzi, bo zrobiłam kiedyś test, rozumiesz, temu panu w konfesjonale – i przychodziłam co pięć minut ja i mówiłam ciągle coś innego, a on mi zawsze dawał mi tą samą pokutę, rozumiesz? Gościu po prostu mnie tak zdenerwował, że się w pale nie mieści, później poszłam i mówię, że chce popełnić samobójstwo, bo mam problemy, a on: „Aaa... to takie tam ekscesy w ogóle wieku młodzieńczego”. Dlatego nie chodzę, a poza tym w tym konfesjonale zawsze śmierdzi alkoholem. A my się alkoholem brzydzimy, wiadomo!

Nie jestem skromna. Na pewno. Czy jestem pokorna? Nie chcę udawać kogoś, kim nie jestem. Uważam, że jestem zaje*istą dziewczyną pod każdym względem. Każdy ma swoje wady. Jestem wybuchowa. Jestem choleryczką. Ale przecież ja śpiewam rocka! Nie mogę być ślamazarna. Muszę być pobudzona cały czas.

Nie bałabym się ujawniać swoich poglądów politycznych, nawet gdybym je miała. Ale ponieważ nie mam, to się nie udzielam.

Mam fajny tyłek i bardzo mi się podobają moje nogi i mam cudowne spojrzenie, gdy sobie patrzę w lusterko.

Krytyka w ogóle do mnie nie dociera. Jestem zapatrzona w siebie na maksa. Nie lubię ciuchów, które nie podkreślają walorów kobiety. Mam ładne nogi, biust, tyłek, kiedy mam to pokazywać jak nie teraz?

Ja się w wieku 40 lat, rozumiesz, dorobię tyle kasy, że będę leżeć z du*ą na wierzchu i będę miała to gdzieś.

Gdybym chciała świadomie budować swą karierę na kontrowersji – miałabym siedem samochodów i pięć domów i wychodząc z któregoś pokazywałabym cycki, a świat by piszczał. To byłoby przemyślane, krok po kroku. A ja po prostu jestem, jaka jestem, i wszystkich udających świętoszków mam w du*ie...

Czuję się na maksa gwiazdą. Powiem więcej – czuję się ikoną pop kultury, magicznym zjawiskiem i wszystkim tym, co najlepsze.

Ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła.

Bardzo lubię swoją popularność, gdyż marzyłam o tym od dziecka. Mam lekko zryty beret, bo wstając rano z łóżka wyobrażałam sobie, że oglądają mnie miliony osób. I w ogóle gadałam do siebie. Jestem do tego stworzona.

Jeżeli już gotuję to nigdy na pół gwizdka, są wszystkie gadżety potrzebne do tego, fartuch, *fsssit* *fsssit* gadżet i tak dalej. Lubie sobie też np. udawać, że prowadzę program kulinarny i gadam sama do siebie, no ale to już jest sprawa dla psychiatry bardziej.

Dzisiaj na przykład miałam ochotę na taką śmierdzącą, spaloną, zwęgloną flądrę. (...) Poprosiłam tą panią żeby mi po prostu taką flądrę zaserwowała. Poprosiłam ją: śmierdzącą, olej z przed roku, taką właśnie chcę.

Kiedyś jak miałam lat 13 pierwszy raz pojechałam na wakacje sama bez rodziców na Piknik Country do Mrągowa. No i miałam tam dużo fajnych przyjaciół i oni po prostu w sytuacjach takich dosyć cudownych, ekscytujących i bardzo emocjonalnych wymyślili ten pseudonim.

Dziś próbowała znów wyprowadzić wszystkich w pole, że niby dedykuje mi połowę tej nagrody. Chodziło jej o to by media pisały to, co ona sobie wcześniej obmyśliła w domu, że jest szlachetna i tak dalej. To pic na wodę fotomontaż. Majka jest cwaną bestią i nie nabierze mnie na to.

Zawsze mówiłem, lepiej być znanym pijakiem niż anonimowym alkoholikiem.

Jestem zażenowany tym, dokąd doszła Polska. Nie jestem politykiem, ale jako obywatel mam prawo się wypowiedzieć. Ta wojna polsko-polska jest niepotrzebna. Mamy wspólnego wroga poza granicami i na tym powinniśmy się skupić.

Jeżeli kiedykolwiek byłem o coś w życiu zazdrosny, to o miłość. Byłem zazdrosny o Kasię Kanclerz, która miała tyle siły, żeby wyrwać mi żonę z rąk. Nie byłem łatwym partnerem i nie mam z tym problemu, żeby się do tego przyznać. Marta nie miała łatwego życia.

Jako dzieciak zbierałem prospekty z samochodami, które były dla nas powiewem zachodu. Gdzieś obok paczek po papierosach i puszkach po piwie to był jedyny wiatr ze świata w szarej Polsce.

Ja po prostu lubię ludzi. Dlatego uwielbiam się spotykać z tymi, co mnie lubią i tymi, co mnie lubią trochę mniej.

Braliśmy za koncert od 50 do 200 tys. zł. Nie liczyliśmy wypłaty w złotówkach tylko w workach. 1/4 worka, pół worka, cały worek. I pewnie wydawało nam się wtedy, że jesteśmy najszczęśliwsi na świecie. Później okazało się, że ani te samochody za miliony, ani worki nie dały nam szczęścia.