Cytaty i aforyzmy Ulubione (0) Kategorie Autorzy Profesje Narodowości Najlepsze Losowe cytaty Szukaj

Szewcy i inne dramaty

Inne książki Stanisława Ignacego Witkiewicza (Witkacego):
622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta Bezimienne dzieło Dramaty (Witkacy) Dzieła wybrane. Gyubal Wahazar, czyli Na przełęczach bezsensu Jedyne wyjście Kurka Wodna Listy do żony (1923-1927) Listy do żony (1928-1931) Maciej Korbowa i Bellatrix Matka Mątwa Narkotyki Nienasycenie Nowe wyzwolenie Oni Papierek lakmusowy Poza rzeczywistością Pożegnanie jesieni
⇓ ⇓ pokaż więcej książek ⇓ ⇓

Ma se radio, ma se stylo, ma se kino (...) czego mu trza? A sam w sobie jest ścierwo podłe, guano pogodne, przebrzydłe.

Pomyje mrożone piję przez rurkę jak mazagran. Potworne cierpienie! Flaki mam takie odparzone, jakby mi kto lewatywę ze stężonego kwasu solnego dał.

Aż boli od tego gadania, purwa jej sucza maść!

Nie instytucje tworzą człowieka, ale człowiek instytucje.

Mmmm uuu! - Auauuuuuu! Jak boli całe nie spełnione życie.

Różnorodność przeżyć nigdy nie zaszkodzi,
Jeśli człek się przy tym nie bardzo zasmrodzi,
A gdy i to nawet, i tak nic nie szkodzi,
Bo właściwie mówiąc, kogo to obchodzi! Hej!

Tak żyć nie można, nie wolno, a żyje się jednak - to straszne.

Nie myśleć nic, bo śmierć z przerażenia nad samym sobą czai się zza każdego węgła.

Tylko fikcje małego wycinka społecznego bytu naszego gatunku stworzyły fikcję sensu całości bytu.

Istnienie jest potworne, zrozum to.

Do dzieci i ludzi prostych nigdy nie należy się, jak to mówią, zniżać. Oni się na tym od razu poznają i to ich obraża tylko.

Ja nie myślę mózgiem - o nie, bynajmniej. To myśli we mnie mój potwór.

Ludzkości nie ma - są tylko robaki w serze, który jest też kupą robaków.

Prawdy największe są też banalne.

I zapomnimy o tym życiu strasznym w bezsensie ostatecznym, najgorszym, bo do cna uświadomionym.

- Nie mogę uwierzyć, żeby tak straszna siła, jak nasza, zgniła bezwładnie.
- A iluż tak wierzyło i zgniło. Życie jest straszne.

Czy to tylko nie złudzenie, że my naprawdę nowe życie tworzymy? Może się tak łudzimy, aby ten komfort właśnie usprawiedliwić. A może rządzą nami siły, których istoty nie znamy? I jesteśmy w ich rękach marionetkami tylko. Czemu "mario" - a nie "kaśko-netkami"? Ha? To pytanie z pewnością minie bez echa, a w nim coś z pewnością jest.

Z wibrionów powstaliśmy - w wibriony się obrócimy.

Chciałbym żyć krótko jak efemeryda, ale tęgo, a tu wlecze się ta gówniarska kiełbasa bez końca, aż za szary, nudny, jałowcowo-nieśmiertelnikowy horyzont beznadziejnego jałowego dnia, gdzie czeka wszawa zatęchła śmierć.

Wytrzymać istnienie bez obłędu, rozumiejąc choć trochę jego esencję, bez zatumanienia się religią czy społecznikostwem, to nadludzkie niemal zadanie.