Strach, co to za dzieciaki: chcieliby świat przebudować, a jednocześnie robią tak płaskie figle.
Odepchnie mnie?...Dobrze!...Z tym większym rozmachem wpadnę w objęcia innej...
Skąd nagle przyszła mu taka otwartość?...Głupia otwartość!...
Co za głupstwo – myślał – robić się zależnym od jednej ludzkiej istoty!
Kto prosi, żeby mu ogolić brodę, nie gniewa się na zadrapanie.
Po co oni chcą jednak koniecznie robić rewolucję, kiedy i bez niej ludzie miewają wspólne żony?