Żak ze zdziwieniem obserwował brata. Nie wiedział - on, który serce miał na dłoni, on, dla którego jednym prawem na świecie było tylko dobre prawo natury, on, który pozwalał namiętnościom swym spływać wedle skłonności, on, w którego sercu jezioro wielkich wzruszeń było zawsze suche, bo każdego ranka otwierał tu coraz to inne, nowe śluzy - nie wiedział, z jaką furią to morze ludzkich namiętności wre i burzy się, kiedy zagradza mu się ujście, jak się ono gromadzi, zbiera, przelewa, jak drąży serce, jak wybucha wewnętrznym szlochem i drga sucho, by wreszcie zerwać groble i wyżłobić sobie koryto odpływu. (...) Wesoły żak nigdy by się nie domyślił, ile wrzącej, wściekłej, głębokiej lawy ukrywa się pod śnieżnym czołem Etny.