Z tą "surowością wiedzy" ma się rzecz tak samo, jak z formą i uprzejmością najlepszego towarzystwa: przestrasza niewtajemniczonego. Kto jednak przywykł do niej, nie mógłby wcale żyć gdzie indziej, tylko w tej jasnej, przejrzystej, mocnej, silnie elektrycznością przepojonej atmosferze, w tej męskiej atmosferze. (...) Po cóż by znów miał schodzić ku owym mętnym wodom, gdzie trzeba pływać, brodzić i brudzić swe skrzydła. Nie! Tam życie nam zbyt ciężko, cóżeśmy winni, żeśmy do powietrza zrodzeni, do czystego powietrza, my współzawodnicy świetlanego promienia, i że najchętniej, podobnie jemu, cwałowalibyśmy na pyłkach eteru i nie precz od słońca, lecz ku słońcu! Tego jednak nie możemy- pragniemy tedy czynić, co jedynie umiemy: nieść ziemi światło, być "światłem ziemi". I co to mamy swe skrzydła i swą szybkość, i surowość, dlatego jesteśmy męscy i nawet straszliwi, podobni ogniowi. Niechaj się boją nas ci, którzy nie umieją się nami ogrzać i rozjaśnić.
Ja nigdy w życiu nie usiłowałem być kimś. Swojego życia nie planowałem, po prostu toczy się, samo.
Pierwsza rzecz podstawowa, dać ludziom trochę radochy, niech się pośmieją ze mnie.
A kto błogosławić nie umie, niechaj kląć się nauczy!