W wielu rozwiniętych i zamożnych krajach Zachodu grupy ubogich są tak nieliczne, że można je wspierać nie tylko stosownie do potrzeb, ale nawet hojnie, nie prowadząc przy tym kampanii pochłaniających zawrotne sumy.
W wielu rozwiniętych i zamożnych krajach Zachodu grupy ubogich są tak nieliczne, że można je wspierać nie tylko stosownie do potrzeb, ale nawet hojnie, nie prowadząc przy tym kampanii pochłaniających zawrotne sumy.