W procesie akcesyjnym reklamowano przede wszystkim swobodę podróżowania i handlu – a dziś agendę UE otwiera dążność do centralizacji i uzurpacja kompetencji superpaństwa (wspólna polityka zagraniczna, wspólna norma biurokratyczna i wspólna piramida finansowa) [...] Wszystko to razem sankcjonowane przez neomarksistowską doktrynę poprawności politycznej i niezawoalowaną groźbę sankcji gospodarczych, a nawet przemocy militarnej, czy policyjnej wobec malkontentów – w UE obowiązuje wszak kategoryczny imperatyw „ratowania zagrożonej demokracji”
