Słowo to (bo „ojciec” było nie tyle nieprzyzwoite – przy całej jego konotacyjnej bliskości wobec obrzydliwego i niemoralnego faktu rodzenia dzieci – co raczej ordynarne, było nietaktem skatologicznym raczej niż pornograficznym), komicznie sprośne rozładowało atmosferę zgęszczoną do niemożliwości.
