Od chwili, gdy wczoraj zniknęła za drzwiami swojego domu, jestem strasznie
niespokojny. Nie mogę usiedzieć w jednym miejscu, przestać bębnić palcami i kiwać
nogą. Kiedy nie ma jej w pobliżu, wszystko mnie swędzi. Czuję się tak, jakbym był
na głodzie. Właśnie tak się czuję. Zupełnie jakby była narkotykiem, od którego jestem
uzależniony, lecz nie mam do niego dostępu. Jedyną rzeczą, która zaspokaja ten głód,
jest jej śmiech. Albo jej uśmiech. Albo pocałunek. Albo dotyk jej ciała. Boże, jak
trudno powstrzymać się przed dotykaniem jej ciała. Jak cholernie trudno.
Kiedy rząd mówi, że nie da - to nie da. Kiedy rząd mówi, że da - to mówi.