Póki filozofia, która wywyższa jedną rasę, a inną poniża, nie zostanie ostatecznie i permanentnie skompromitowana i porzucona, póki nie będzie już obywateli pierwszej czy drugiej kategorii jakiejkolwiek narodowości, kiedy kolor skóry człowieka nie będzie miał większego znaczenia niźli kolor jego oczu i kiedy podstawowe prawa człowieka będą jednakowo gwarantowane dla wszystkich bez względu na rasę; dopóki ten dzień nie nastąpi, marzenie o światowym pokoju i światowym poczuciu obywatelstwa oraz o rządach światowej moralności nie pozostanie niczym więcej jak krótkotrwałą ułudą, tropioną, ale nigdy nie osiągniętą.
Zdecydowanie więcej różnorodnych pozycji znajduje się w kategorii książek niż w jakiejkolwiek innej kategorii.
Wiele razy rzucałem koktajlami Mołotowa. Razem z kolegami za komuny naszym celem były nyski milicyjne i te armatki z zimną wodą, które pacyfikowały strajki.
My Rosjanie i Niemcy rozumujemy w pojęciach ekspansji i nigdy nie będziemy rozumować inaczej. Nie jesteśmy zainteresowani po prostu zachowaniem własnego państwa czy narodu. Jesteśmy zainteresowani wchłonięciem, przy pomocy wywieranego przez nas nacisku, maksymalnej liczby dopełniających nas kategorii.
Nie ma już dawno potrzeby jednoznacznego porządku moralnego i w ogóle używania kategorii moralnych na scenie publicznej, Europa z tym skończyła kilka wieków temu. Dziś panuje tolerancja płynąca z umiejętności życia w pewnej dwuznaczności, choć nieidealizowania jej.
Sympatyczne, stopniowe reformy dokonywane za przyzwoleniem wszystkich działają może na poziomie lokalnym. Tyle że lokalizm należy do tej samej kategorii co ekologiczne jabłka i recykling – ma poprawiać nasze samopoczucie. A dziś wielkie pytanie brzmi: jak zorganizować się do działania globalnego, na poziomie międzynarodowym, bez powrotu do rządów autorytarnych?