- Nie proszę, żebyś mnie obłapiał w Galerii Szeptów - wybuchła Tessa. - Ale, na Anioła, przestaniesz wreszcie być taki uprzejmy?
Will popatrzył na nią ze zdumieniem.
- Nie wolałabyś...
- Nie. Nie chcę, żebyś był uprzejmy! Chcę, żebyś był Willem! Nie pokazuj mi pereł architektury, jakbyś był przewodnikiem Beadekera, tylko mów rzeczy straszne, szalone, śmieszne, układaj piosenki, bądź... - Willem, w którym się zakochałam - sobą. Bo inaczej zdzielę cie parasolką. (...)
Tessa się roześmiała.
- I właśnie o to chodziło. Nie uważasz, że tak jest lepiej?
- Nie wiem. - Will zmierzył ją wzrokiem. - Boję się odpowiedzieć. Kiedy się odzywam, Amerykanki od razu chcą mnie bić parasolkami.
