- Nie lubię Biblii - przerwał mu Michael.
- Nikt jej nie lubi. Spróbuj zamiast tego "Króla Lira". Ale ty nie lubisz czytać niczego.
- Dlatego właśnie postanowiłem zostać artystą.
- Nigdy tak naprawdę do niczego się nie przyłożyłeś, prawda?
- Nigdy tak naprawdę mi nie zależało. Znacznie łatwiej jest nie chcieć odnieść sukcesu w niczym, czyż nie?
- Nieprawda. Dobrze jest czegoś pragnąć. Teraz się o tym przekonuję. Kiedyś budziłem się rano każdego dnia z głową pełną pomysłów i nie mogłem się doczekać, żeby je zrealizować. Teraz budzę się apatyczny i zastanawiam się, w jaki sposób mógłbym się rozerwać. To zdarzyło się z dnia na dzień. Któregoś dnia obudziłem się stary, tak po prostu. Skończyła się moja młodość, a mam tylko sześćdziesiąt dziewięć lat.
