Nie był Céline'em. Chyba, że znalazł sposób na zatrzymanie procesu starzenia. Tak, jak gwiazdy filmowe, które przeszczepiają sobie na twarz skórę z tyłka. Bo na pośladkach najpóźniej pojawiają się zmarszczki. I tym sposobem na starość aktorzy chodzą z dupą na gębie. Czy Céline poszedłby na coś takiego? Kto chciałby żyć 102 lata? Tylko czubek.
