Moja twarz, moje serce nic dla innych nie znaczyły. Należały jedynie do martwego ciała. Moje serce i serce kogoś innego mijają się na ulicy. Cześć, mówię. Cześć, odpowiada tamten. To wszystko. Nikt nie podnosi ręki. Nikt się nie odwraca. Gdybym wetknął sobie w uszy po gardenii i na ręce nałożył płetwy, może parę osób by się odwróciło. Ale na tym koniec. Po trzech krokach wszyscy by zapomnieli. Ich oczy niczego nie widzą. Moje też nie. Miałem wrażenie, że stałem się pusty. Być może nie będę mógł już niczego nikomu ofiarować.
Udostępnij obrazek cytatu, kopiując kod HTML:
<a href="https://cytatybaza.pl/cytat/moja-twarz-moje-serce-nic-dla-innych-nie-znaczyly-nalezaly-jedynie-do.html"><img src="https://cytatybaza.pl/cytat/obrazek/moja-twarz-moje-serce-nic-dla-innych-nie-znaczyly-nalezaly-jedynie-do.webp" alt="cytat" width="500" style="max-width:100%;max-height:565px;"></a>
skopiuj kod do schowka
Nieco podobne cytaty
Albo się pisze piosenki albo nie. A jeśli się je pisze, tak jak ja, to wydaje mi się, że naturalne jest pragnienie wydawania płyt. Tak więc gdy opuściłem Pink Floyd miałem do wyboru dwie, nie, trzy, drogi: po pierwsze, nie robić tego więcej, co jest wariactwem, ponieważ pisałem piosenki… i chociaż podejrzewam, że mógłbym je pisać dla innych ludzi, to jednak lubię wydawać płyty – tak więc mogłem to robić jako Roger Waters albo zebrać grupę ludzi i powiedzieć hej, dlaczego nie założymy jakiegoś zespołu? Ale ze względu na poprzednie doświadczenia moja opinia na temat zespołów stała się odrobinę cyniczna, tak więc myślę, że nie była to opcja, którą bym kiedykolwiek rozważał.
Na koniec opowiem anegdotę o stanie wojennym, ale uprzedzam, że jest prawdziwa, gorzka i przewrotna. Wezwał mnie kiedyś wysoki urzędnik resortu kultury. Straszył, mówił, jakie mają na nas haki, a w końcu zapytał, po co występuję w kościołach. Odpowiedziałem, że wszystko jest takie szare, a tam widzę same uduchowione twarze. A on na to: „Co pan pier…, przecież połowa to nasi!”.
W naszej tradycji już komedia – a co dopiero farsa – kojarzy się fatalnie. Komedia nie może mówić niczego istotnego i niczego nie może nauczyć, służy jedynie rozbawianiu gawiedzi. To nieprawda, udowodnił to choćby Jacques Lassalle inscenizacją Tartuffe’a, pokazując inną twarz Moliera. Podobnie z Calderonem. Poza tym… Każdy przeżył początek miłości, gdy nie chodzimy, a lekko unosimy się nad ziemią. Coś podobnego czuję, pracując nad tym tekstem. Dotykam w nim tego, co w nas najprostsze, ale nie prostackie, tego, co najszlachetniejsze, ale nie szlacheckie, tego, co śmieszne, ale nie komiczne. Nie jest to graffiti, a raczej akwarela. Jesteśmy przyzwyczajeni, że teraz chlapie się farbą, gdzie popadnie. Proszę bardzo, ale z prawdziwą przyjemnością używam ultramaryny.