Minął kilka osób, starając się nie rozlać ani kropli kawy niesionej z Costa Coffee, a potem wszedł do gabinetu Joanny bez pukania. Postawił na biurku tekturowy uchwyt z kubkami, po czym wyciągnął z torby dwa kawałki ciasta.
- Co to jest? - jęknęła Chyłka.
- Oreo cookie pie.
- Sporo cukru?
- W samym kremie tyle, że zaczniesz mówić do mnie "kotuniu".
