Kreowanie postaci składa się z mnóstwa czysto fizycznych drobiazgów: sposobu, w jaki pali się papierosy, układa włosy, przechyla głowę, chodzi – najważniejsza jest jednak ta instynktowna część, która wymyka się wszelkiej definicji. Gdy wcielałam się w Virginię Woolf, nawet mój głos się zmienił. Sama nie wiem, jak to się stało. Przepraszam, chyba mówię coś bez sensu