Gdy któregoś dnia wracałem po oddaniu krwi na uczelnię, naszła mnie myśl, że jeśli prostytucja to sprzedawanie się za pieniądze, to jestem prostytutką. Pisanie prac semestralnych z angielskiego i socjologii też było formą prostytucji. Wychowano mnie w duchu metodystycznym, więc miałem mocno rozwinięty zmysł dobra i zła, a tu proszę bardzo: stałem się dziwką, tylko handlującą swoją krwią i talentem pisarskim, nie dupą.
